„Jestem lekarzem więc wszystko wiem…..” czwarta część wywiadu z Jerzym Ziębą

JerzyZapraszam do przeczytania czwartej części wywiadu z Jerzym Zięba.

Jerzy Zięba od ponad 20 lat zajmuje się naturoterapią, szczególnie w odniesieniu do naturalnych metod leczenia i zapobiegania chorobom przewlekłym i nowotworom. Publikuje artykuły w mediach i prowadzi wykłady dotyczące prostych i skutecznych metod leczenia oraz zapobiegania chorobom bez stosowania środków sztucznie syntetyzowanych. Jerzy Zięba jest dyplomowanym hipnoterapeutą w Australii i USA. Jest też autorem książek “Ukryte Terapie” oraz tłumaczem książki “Cholesterol – naukowe kłamstwo” autorstwa Uffe Ravnskova.

Poprosiłam mojego lekarza aby dał mi skierowanie na badania poziomu homecysteiny i 25 OHD. Lekarz zapytał mnie: a po co to pani?

No właśnie. To jest typowe pytanie, szczególnie w Polsce: a po co to pani? To wynika z tego, że lekarz nie rozumie po co jest takie badanie i dlatego zapyta po co to pani.… bo ja lekarz nie wiem po co to jest? Tak jest z wykształceniem lekarzy.
Amerykańscy naukowcy, dwaj bracia, Garland pokazali, że jeżeli utrzymamy odpowiednio wysoki, powyżej 50 ng/ml poziom 25 (OH) to zachorowalność na choroby nowotworowe każdego rodzaju zmniejszyłaby się o 50 do 75 procent.
Więc jeśli lekarz się pyta „po co to pani?” to jest po prostu wstyd.
Problem w tym, że sami lekarze nie mają pojęcia dlaczego uczy się ich tak jak się ich uczy. Oni nie wiedzą, że spowodowała to rodzina Rockefellerów. To właśnie ona pozamykała w Stanach wszystkie szkoły naturopatii tylko po to, aby z ropy naftowej robić lekarstwa syntetyczne i zarabiać na tym miliardy.. a ten biedny lekarz cały czas jest przekonany, że to czego go nauczyli jest dobre. Ja zawsze takich lekarzy pytam: jak to jest, że wy leczycie u ludzi np. tarczycę dając euthyrox i ci ludzie przez całe życie są chorzy, a ja im pomagam przez 2 miesiące i nagle są zdrowi.
Tak na marginesie chciałem dodać, że ja nie leczę ludzi tylko ”naprawiam” tych, którzy są leczeni. A właściwie ”naprawiałem”. Teraz już takiej działalności nie prowadzę, bo gdybym coś takiego robił to moi przeciwnicy nasłaliby na mnie tyle różnych kontroli, że zostałbym na miejscu ukamieniowany. Przestałem jeździć po Polsce z wykładami i mówić jak co leczyć. Wolę zebrać 30-40 lekarzy i ich nauczyć. Tak to teraz planuję robić.

Jednak nie wszyscy lekarze chcą się uczyć. Nie przyjmują do wiadomości, że coś może zaszkodzić. Widziałam komentarz lekarki (onkolog) pod jednym z artykułów o szkodliwości szczepionek: ”zawsze znajdą się ludzie podatni na teorie spiskowe, wierzący w szkodliwość szczepionek”

Lekarka ta jest ignorantką dlatego, bo będąc lekarzem powinna zainteresować się tematem zanim cokolwiek powie czy napisze. Ona wyraża swoje zdanie wyłącznie na takiej podstawie: „jestem lekarzem więc wszystko wiem, a szczepionki to jest wielkie osiągnięcie”. Ona nie ma wiedzy na temat faktów. W Polsce ukazała się niedawno piękna książka Neila Z. Millera ”Szczepienia. Przegląd ważnych badań” (”Miller’s review of critical vaccine studies”), w której dokonano przeglądu 400 prac naukowych dotyczących szczepień, gdzie na podstawie tych właśnie prac stwierdzono, że szczepionki są bardzo niebezpieczne. A więc pani doktor niech zapozna się najpierw z faktami, z literaturą i wtedy się wypowiada.
Druga sprawa jeśli jest lekarzem, onkologiem to jak się ona ustosunkuje do takich prostych faktów: badania nie wyssane z palca, nie teoria spiskowa dziejów, a fakty prosto z jej podwórka: mianowicie, badania wskazują, że skuteczność chemioterapii, którą ona stosuje u swoich pacjentów sięga średnio nie więcej niż 3 procent. Ja wtedy odwracam stwierdzenie i mówię: brak skuteczności to jest 97% i są na to dowody. Ale pani doktor jednak tą chemioterapię ludziom daje. Pani doktor jest zwolenniczką naukowego podejścia, które nie zawsze się sprawdza o czym mówią badania naukowe.
Opisałem to w pierwszej książce ”Ukryte Terapie” i potem niektórzy mi zarzucili, że te badania były robione 10 lat temu, a w tym czasie onkologia zrobiła ogromny krok do przodu. Pytam: jaki? Średnia przeżywalności wzrosła z 3 do 5 %? Co to za krok do przodu?
W drugiej części książki ”rozprawiam” się z nimi inaczej.
Popatrzmy na skuteczność chemioterapii, 70 najnowocześniejszych środków chemioterapeutycznych. Badania robione rok temu, a więc są one jeszcze świeże, gorące, gdzie spojrzano na wszystko inaczej i zapytano: o ile stosowanie chemioterapii, potwornie drogiej chemioterapii (szczególnie w Stanach), przedłuża średnio życie pacjentowi nowotworowemu. Wiecie Państwo o ile? O dwa i pół miesiąca. To jest krok do przodu?

Podaje Pan wiele informacji, mówi Pan o wielu rzeczach, które są niewygodne czy wręcz szkodliwe dla pewnych grup, pewnego lobby. Czy są jakieś naciski na Pana, aby zaprzestał Pan swojej działalności?

Nie, nie ma. Czasem zdarzy się krytyka ze strony mediów czy nawet samych lekarzy, ale związane jest to po prostu z brakiem wiedzy oraz niechęci do jej poszerzenia. Myślę, że to wszystko przekroczyło już pewien punkt krytyczny, taki gdzie wyhamowanie jest już niemożliwe. I mam nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku….. cdn

Dziękuję za rozmowę.
Aleksandra Nagórska, Nowy Jork
www.infozdrowie.com

Dodaj komentarz

Close Menu