Wpływ wody chlorowanej na zdrowie człowieka

25 kwi, 2025 | Porady | 0 komentarzy

Chyba każdy z nas choć raz w życiu był na basenie… czujemy chlor, niby jest on potrzebny ale czy na pewno? Przecież można by zastąpić „dezynfekcje” czymś biologicznym, naturalnym, np. jodem, który spełnia podobne działanie a przy okazji ma lecznicze właściwości. Ale nierealne zostawmy w spokoju, chyba że milion obywateli napisze podania do Ministerstwa Sportu, zarządu basenów miejskich, wówczas musieliby zareagować.

Więc czy zatem zrezygnować z basenu? Zdecydowanie nie! Raczej trzeba ciągle rozwijać swoją odporność, świadomość oraz zwalczać stany grzybicze, które występują z racji nadmiernego spożywania cukru i na które jest narażone 98% społeczeństwa. Trudno się temu oprzeć w czasach konsumpcji więc przynajmniej trzeba spróbować przeciwdziałać temu choć w minimalnym stopniu.

Sauna, działa na podobnej zasadzie jak wszystkie inne miejsca publiczne z użyciem wody, pary itp. Mimo wszystko kontakt chloru w wersji zewnętrznej wpływa w minimalnym stopniu na nasze zdrowie, jedyne co może nam zaszkodzić, to grzybice stóp lub miejsc intymnych. Wdychanie to jedyne 10-20 % tego co dostarczamy do organizmu przez błonę śluzową pijąc chlorowaną wodę z kranu. Wodę jaką pijemy od czasu ludzie pozbyli się wody do picia ze studni i zaczęli masowo korzystać z wodociągów.

W ujęciach stosuje się nie tylko różnego rodzaju substancje uzdatniające wodę (między innymi chlor) ale także np. do oczyszczenia rur. Trudno chlor nazwać uzdatniaczem, ale skoro jest masowe, globalne przyzwolenie demokratycznego obywatela to czemu nie? Niestety nasza bezczynność nas zabija! Zabija powolnie w imię prawa i obowiązujących przepisów. Co zatem robić i jak się chronić? Osobiście nie mam tu optymistycznej wiadomości. Trzeba byłoby przywrócić wodzie jej organiczne parametry.

Nie wszystkie miasta ale większość ma tak zwaną wodę niezdatną do picia. Chociaż w Warszawie, w 2019 roku pojawiły się plakaty nawołujące do picia kranówki jako wody zdrowej, co jest totalnym ogłupianiem ludzi, ponieważ ta woda nawet do mycia nie jest zdrowa a co dopiero mówić do picia, nawet jeśli ją przefiltrujemy. Warszawa to nie jedyne miasto, które ma silnie chlorowana wodę. Takich miast w Polsce jest dużo więcej.

Efekty jakie możemy zaobserwować poprzez picie takiej wody to: wzdęcia, stany zapalne jelit, uczucie pełności i gazów, długotrwałe „pęcznienie” jelit, mogą występować nudności, mdłości i uczucie dziwnego posmaku. Podczas mycia w gorącej wodzie nie czuć chloru, ale w zimnej już tak. Kąpiel w takiej wodzie lub długotrwałe przebywanie w niej może wpływać na nasze narządy intymne jako środek, który powoduje wysuszenie śluzówki, grzybicę miejsc intymnych.

To są banalne sprawy, ale stosowane codziennie powodują przewlekłe nieprzyjemne dolegliwości. Zwłaszcza jelitowe. Poza tym powiązanie mózgu, psychiki i jelit jest niemalże nierozerwalne a więc, dodatkowo chlor wdychany i przyswajany poprzez skórę, może osłabiać naszą świadomość i powodować wiele zaburzeń stanów psychiczno emocjonalnych, co w dłuższej perspektywie wraz z namnażaniem się grzybicy i pasożytów powoduje niezrównoważenie psychiczne, brak racjonalnego myślenia, grzybice narządów płciowych, problemy z trawieniem, zapalenia jelit i wiele innych kolejnych połączonych ze sobą spraw.

Jak zatem skutecznie się bronić? Polecam:

– zdecydowanie ograniczyć częste kąpiele, jeśli woda jest chlorowana,

– ograniczyć przerosty grzybów i candidy przez ograniczenie cukrów,

– spożywać więcej kiszonek, kwaśnych owoców w tym cytrusów, szczególnie grejpfrutów; jest dobry preparat jaki mogę polecić: citrosept – wyciąg z pestek grejpfruta czy citropepsin, kiedyś masowo przepisywany przez lekarzy dzieciom (lata 90-te) obecnie nieco zapomniany a szkoda ponieważ jest dobry i skuteczny. To nie jest promocja produktów, po prostu te znam i wiem że są dobre,

– ograniczenie kontaktu z chlorowaną wodą, ale jak… warto pić przegotowaną lub przefiltrowaną przez dobre filtry wodę. Wiem, nie każdego na nie stać i to kolejna zmora naszych niby rozwojowych czasów, czasów konsumpcji, sztucznej tandety, zachwytu jakością bez jakości,

– jeśli lubimy siedzenie w wannie używajmy wywarów ziół do kąpieli, dobrych, naturalnych, bezpiecznych mydeł (potasowe, roślinne).

Warto pamiętać że chlor namnaża grzyby z rodziny candida, candida albicans, które dziś są bardzo częstymi, nieproszonymi obywatelami naszych organizmów. Pęd życia, odgrzewane jedzenie w mikrofalówce, smażenie na teflonie dodatkowo wpływają na rozwój tych grzybów. Kiedy mając stan kandydozy, suchość w ustach, w miejscach intymnych, problemy z zaparciami mimo ruchu (bez ruchu zaparcia są naturalne) dodatkowo dojdzie nam chlor, to mamy w znacznym stopniu stan upadku naszego zdrowia. To widać w naszym społeczeństwie każdego dnia.

Najgorszy w tym wszystkim jest niestety kompletny brak chęci do konkretnej zmiany. Samo przeczytanie tego artykułu nic nie da. Drogi Czytelniku, ja przekazuję Ci wiedzę ale co Ty z tym zrobisz, zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Nasze zdrowie jest w naszych indywidualnych rękach. Nie ma chorób cywilizacyjnych, są tylko te cywilizacyjnie nakazane i tylko świadomi ludzie będą w stanie się przed nimi zabezpieczyć. To wymaga aktywnego czynu, nie gadania!

Życzę dobrego zdrowia

Dr h.c. Łukasz Karol Uliasz
Naturopata Dyplomowany
Specjalista medycyny naturalnej i apiterapii

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Subskrybuj newsletter i odbieraj naszą gazetę na e-mail

Kategorie

Archiwum