Maj i czerwiec pachną w Polsce truskawkami. Pojawiają się na bazarach, przy drogach, w ogródkach i na działkach. Dla wielu osób sezon truskawkowy jest czymś więcej niż tylko czasem zbiorów. To smak dzieciństwa, miska owoców jedzona prosto z krzaka, koktajl robiony przez babcię, pierogi z truskawkami albo kromka chleba ze śmietaną i cukrem. Truskawki mają w sobie coś, co wywołuje natychmiastowe wspomnienia. Problem polega na tym, że dzisiejsze truskawki coraz częściej są bardziej produktem niż owocem.
Z jednej strony dietetycy zachęcają, by korzystać z sezonu, bo truskawki są bogate w witaminę C, polifenole, błonnik i przeciwutleniacze. Z drugiej strony wielu ludzi zauważa, że współczesne owoce często pachną słabiej niż dawniej, szybciej pleśnieją i coraz częściej wywołują reakcje alergiczne lub problemy żołądkowe. Nie chodzi jednak o same truskawki, lecz o sposób ich uprawy i przechowywania.
Truskawka jest owocem niezwykle delikatnym. Bardzo łatwo chłonie wilgoć, bardzo szybko fermentuje i równie szybko staje się siedliskiem pleśni. Właśnie dlatego już setki lat temu św. Hildegarda z Bingen patrzyła na truskawki z dużą nieufnością. Niemiecka mistyczka i zielarka uważała je wręcz za owoce „niezdrowe”, ponieważ — jak twierdziła — rosną nisko przy ziemi, łatwo nasiąkają „zepsuciem” i są pełne pleśni oraz wilgoci. Według niej mogły osłabiać organizm i sprzyjać powstawaniu śluzu. Współczesna mikrobiologia pokazuje, że truskawki rzeczywiście należą do owoców najbardziej podatnych na rozwój pleśni i grzybów.
Często wystarczy jedna nadpsuta sztuka w łubiance, aby po kilku godzinach proces zaczął obejmować kolejne owoce. Co gorsza, pleśń nie zawsze jest widoczna gołym okiem. Nawet jeśli usuniemy jeden spleśniały owoc, zarodniki mogą znajdować się już na pozostałych. Wiele osób popełnia też podstawowy błąd — myje truskawki zaraz po zakupie i wkłada mokre do lodówki. To niemal idealne warunki do rozwoju grzybów.
Coraz częściej mówi się również o ilości środków ochrony roślin stosowanych w intensywnych uprawach. Truskawka jest owocem wyjątkowo wymagającym i podatnym na choroby grzybowe. Plantatorzy walczą z pleśnią, szarą pleśnią, roztoczami i insektami praktycznie przez cały sezon. W efekcie owoce z masowej produkcji mogą zawierać pozostałości wielu różnych substancji chemicznych. Nie oznacza to, że trzeba panicznie bać się truskawek, ale warto wybierać owoce od sprawdzonych lokalnych producentów i dokładnie je myć.
Niektórzy stosują prosty domowy sposób: krótką kąpiel w wodzie z dodatkiem sody oczyszczonej lub octu, a następnie dokładne opłukanie czystą wodą. Pomaga to częściowo usunąć zabrudzenia, bakterie i część pozostałości chemicznych. Ważne jest jednak także przechowywanie. Truskawki najlepiej trzymać w przewiewnym pojemniku, bez zgniatania, i zjadać możliwie szybko. To owoc, który praktycznie nie lubi czekać.
Mimo tych wszystkich zastrzeżeń trudno wyobrazić sobie polskie lato bez truskawek. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy sezon zamienia się w niekontrolowane objadanie się kilogramami owoców dziennie, zalewanych cukrem i śmietaną. Organizm nie zawsze reaguje na to dobrze. U niektórych pojawiają się bóle brzucha, wysypki, fermentacja jelitowa czy nagłe skoki glukozy. Truskawki zawierają także naturalne salicylany i histaminę, dlatego osoby wrażliwe mogą odczuwać swędzenie, pieczenie ust czy reakcje alergiczne.
A jednak jest coś symbolicznego w sezonie truskawkowym. Trwa krótko, intensywnie i przypomina, że najlepsze smaki natury są chwilowe. Być może właśnie dlatego tak bardzo na niego czekamy. Truskawka nie jest owocem idealnym. Łatwo się psuje, łatwo chłonie chemię i rzeczywiście szybko pokrywa się pleśnią. Ale dobrze dojrzała, pachnąca słońcem i zjedzona prosto z pola nadal pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych smaków początku lata.
Redakcja

0 komentarzy