Są owoce, które znikają z talerza natychmiast – słodkie, soczyste, pachnące latem. I są też takie, które zdrowiem mogłyby obdzielić pół kuchni, a mimo to rzadko trafiają do codziennego menu. Żurawina należy właśnie do tej drugiej kategorii. Ma reputację owocu niezwykle korzystnego dla zdrowia, a jednocześnie niewielu ludzi sięga po nią z prawdziwą przyjemnością. Winna jest jej charakterystyczna kwaskowatość, która potrafi zaskoczyć nawet tych, którzy lubią wyraziste smaki.
Kto próbował kiedyś zjeść garść suszonej żurawiny bez dodatków, ten wie, że nie jest to doświadczenie przypominające chrupanie słodkich rodzynek. Żurawina jest cierpka, lekko gorzkawa i zdecydowanie nie rozpieszcza podniebienia. I być może właśnie dlatego przez lata była traktowana raczej jako dodatek do świątecznych potraw lub element sosów podawanych do mięsa, a nie jako codzienny składnik diety.
A szkoda, bo w świecie roślinnych produktów spożywczych żurawina ma naprawdę wyjątkową pozycję. Jej wartość nie polega przede wszystkim na witaminach czy minerałach. Pod tym względem są owoce znacznie bogatsze. Siła żurawiny tkwi gdzie indziej – w związkach roślinnych o bardzo silnym działaniu antyoksydacyjnym.
To właśnie one sprawiają, że niewielkie, czerwone owoce stały się obiektem zainteresowania dietetyków i naukowców. Najważniejsze z tych substancji to proantocyjanidyny – związki należące do grupy polifenoli. W żurawinie występują w szczególnej formie, która wykazuje wyjątkowo silne właściwości biologiczne. Oprócz nich w owocu obecne są także inne przeciwutleniacze, między innymi różne kwasy fenolowe, katechiny oraz flawonole takie jak kwercetyna czy kemferol. Związki te pomagają neutralizować wolne rodniki, czyli cząsteczki odpowiedzialne za przyspieszanie procesów starzenia i rozwój wielu chorób przewlekłych.
Najbardziej znaną właściwością żurawiny jest jednak jej wpływ na zdrowie dróg moczowych. Od lat jest ona polecana osobom, które zmagają się z nawracającymi infekcjami pęcherza. Dzieje się tak dlatego, że zawarte w niej substancje utrudniają bakteriom przyczepianie się do ścian dróg moczowych. Mikroorganizmy nie mogą się wtedy łatwo rozmnażać i są szybciej usuwane z organizmu. W praktyce oznacza to, że regularne spożywanie żurawiny może zmniejszać ryzyko pojawienia się infekcji, które dla wielu osób – zwłaszcza kobiet – są bardzo uciążliwym i powracającym problemem.
Na tym jednak lista potencjalnych korzyści się nie kończy. Coraz więcej badań sugeruje, że związki obecne w żurawinie mogą oddziaływać także na inne obszary zdrowia. Interesujące wyniki dotyczą między innymi bakterii Helicobacter pylori, która odpowiada za rozwój wielu chorób żołądka, w tym wrzodów. Okazuje się, że substancje zawarte w żurawinie mogą utrudniać tej bakterii funkcjonowanie i wspierać proces jej eliminacji z organizmu.
Niektóre prace naukowe wskazują również, że regularne spożywanie żurawiny może korzystnie wpływać na układ krążenia. Obserwowano między innymi niewielkie, ale zauważalne obniżenie skurczowego ciśnienia tętniczego. Pojawiają się też doniesienia, że żurawina może wspierać zdrowie wątroby, szczególnie u osób z jej niealkoholowym stłuszczeniem.
Wszystko to brzmi bardzo zachęcająco, ale pozostaje jedno pytanie: jak włączyć żurawinę do diety tak, aby naprawdę chciało się ją jeść?
Najczęściej spotykana w sklepach jest żurawina suszona i właśnie ta forma bywa najłatwiejsza do wykorzystania w kuchni. Trzeba jednak zwrócić uwagę na pewien szczegół, który wielu osobom umyka. Większość suszonych żurawin dostępnych na rynku jest dosładzana. Czasem w takim produkcie niemal połowę stanowi dodany cukier. Wtedy owoc traci sporą część swojej dietetycznej wartości.
Dlatego najlepiej wybierać żurawinę niesłodzoną. Jest wyraźnie bardziej kwaśna, ale właśnie dzięki temu zachowuje swój naturalny charakter. Sekret polega na tym, by nie traktować jej jako samodzielnej przekąski, lecz jako składnik potraw. Jej intensywny smak potrafi wtedy działać jak przyprawa, która przełamuje monotonię innych składników.
W kuchni żurawina doskonale odnajduje się w towarzystwie mięsa. Kwaśna nuta świetnie równoważy smak drobiu, indyka czy wołowiny. Wystarczy dodać ją do marynaty albo sosu, by potrawa zyskała zupełnie inny charakter. Równie dobrze sprawdza się w daniach z kaszą lub ryżem. Kilka suszonych owoców wrzuconych do sałatki z komosą ryżową, kuskusem czy pilawem potrafi wprowadzić przyjemny kontrast smakowy. Nagle potrawa, która mogłaby być nieco monotonna, nabiera świeżości.
Żurawina świetnie komponuje się także z orzechami i nasionami. Dlatego często pojawia się w domowych batonach energetycznych, kulkach proteinowych czy mieszankach śniadaniowych. Ciekawym pomysłem jest także łączenie żurawiny z serami. Zwłaszcza tymi dojrzewającymi, o wyrazistym smaku. Twarde sery, takie jak cheddar czy gouda, w połączeniu z kilkoma owocami żurawiny tworzą zestaw, który dobrze znają miłośnicy kuchni śródziemnomorskiej.
Nie można też zapominać o wypiekach. Żurawina znakomicie przełamuje słodycz ciast, muffinek czy chleba na zakwasie. Szczególnie dobrze współgra z jabłkami i gruszkami, które nadają wypiekom naturalną słodycz. Owoc, który sam w sobie wydaje się zbyt kwaśny, w odpowiednim towarzystwie potrafi być składnikiem budującym smak potraw a dania nabierają charakteru.
Redakcja

0 komentarzy