Przemyślenia o estetyce, smaku i konsystencji produktów „fit”, które wyglądają jakby projektowała je papuga-dietetyk.
Wyobraź sobie scenę. Jesteś w supermarkecie. Idziesz do działu ze zdrową żywnością, bo po wczorajszym obżarstwie masz moralnego kaca. Wchodzisz między półki z nadzieją, że znajdziesz coś smacznego, zdrowego, a najlepiej magicznego – co spali wczorajszy sernik i pizzę margherita tylko przez sam kontakt z Twoim oddechem.
Tymczasem Twoje oczy widzą… coś dziwnego.
Paczki z „chrupkami gryczanymi”, „batonikami z pestkami i błonnikiem” oraz „kuleczkami z amarantusa i spiruliny”. Wszystko to wygląda tak, jakby wzięto resztki z dna worka dla papug, dodano nasion chia i oblano to syropem z daktyli.
No właśnie. Dlaczego zdrowa żywność wygląda jak karma dla ptaków?
Te same ziarna, inne marketingowe story
Nie ma co się oszukiwać – wizualnie zdrowe jedzenie nie wygrywa z pizzą. Albo z ciastkiem. Albo nawet z byle rogalem z margaryną z pobliskiej stacji benzynowej. Gdy spojrzysz na batonik zbożowy typu „fit”, który składa się z orkiszu, siemienia lnianego, słonecznika i żurawiny, trudno nie pomyśleć:
„Hej, czy to nie to samo, co sypię zimą do karmnika?”
Jeśli jeszcze opakowanie jest kraftowe, brązowe i z nadrukiem liścia lub joginki w pozycji lotosu, podejrzenia tylko się potęgują. To nie wygląda jak jedzenie. To wygląda jak dekoracja do akwarium lub prezent dla gołębia z alergią na gluten.
Smak? Cóż, nie zawsze dogania marketing
Niech pierwszy rzuci paczką quinoa ten, kto po spróbowaniu batonika raw, bez cukru, bez mąki, bez glutenu i bez smaku, nie poczuł się oszukany. Bo przecież obiecywali na opakowaniu:
„INTENSYWNY smak kokosa i daktyli z nutą kakao i magii”.
A człowiek gryzie i czuje… no właśnie: tekturę z posmakiem garści pestek.
Owszem, są wyjątki. Są fit produkty, które smakują naprawdę dobrze – zazwyczaj wtedy, gdy mają więcej orzechów, pasty migdałowej i uczciwego kakao niż „naturalnej esencji z liści topinambura fermentowanego w świetle księżyca”. Ale bardzo często zdrowa żywność smakuje tak, jakby ktoś próbował zrobić baton bez żadnego z produktów, które zazwyczaj tworzą batona.
Skąd ta dziwna estetyka?
Zdrowa żywność chce być szczera. Minimalistyczna. Nieudawana. To, co widzisz, to to, co dostajesz. Bez lukru. Bez polewy. Bez filtrów z Instagrama. Tylko że… ta szczerość w formie kulki z wytłoczyn owsa i glonów wygląda jak przysmak dla chomika, który ma nietolerancję laktozy.
Producent chce powiedzieć:
„Nie oceniaj mnie po wyglądzie, jestem pełen błonnika i zdrowych tłuszczy omega-3!”
A my – konsumenci – chcemy odpowiedzieć:
„Dobrze, ale czy możesz wyglądać chociaż trochę jak coś, co je człowiek, a nie papuga?”
Fit produkty, które wyglądają jak żart (ale nie są)
- Chleb z samych ziaren – wygląda jak cegła z Biedronki, którą ktoś wytapetował siemieniem lnianym.
- Baton z spiruliną i chlorellą – kolor zieleni, jakby wyciągnięto go z akwarium.
- Kulki mocy z daktyli, orzechów i buraka – tekstura glinianej kuli śniegowej, smak – jakby ziemia próbowała być deserem.
- Makaron z soczewicy – wygląda jak przekąska z czasów głębokiego PRL-u, smakuje… lepiej z dużą ilością sosu.
- Chipsy z jarmużu – wyglądają jak zwiędnięte liście, które znalazłeś pod kanapą, gdy sprzątałeś w październiku.
Ale… coś za coś!
Trzeba jednak przyznać jedno: zdrowa żywność naprawdę działa.
Po tygodniu jedzenia „jak ptak” człowiek czuje się lżejszy, ma więcej energii, mniej śpi, lepiej się skupia i nie ma poczucia, że po obiedzie trzeba się zdrzemnąć jak po świątecznym karpiu. I właśnie dlatego warto się czasem przemęczyć z kulką błonnika obtoczoną w sezamie – bo to inwestycja. Może nie w przyjemność podniebienia, ale w wątrobę, trzustkę i jelita. A nasze organy wewnętrzne raczej nie obchodzą się z nami jak jury „Masterchefa”.
Jak to naprawić? Czy zdrowe jedzenie może wyglądać i smakować lepiej?
Tak!
- Domowe desery fit – można zrobić piękne, kolorowe i naprawdę smaczne ciasta z owoców, kakao, orzechów i erytrytolu.
- Kreatywne sałatki – dodanie granatu, mango czy kolorowej komosy ryżowej może zdziałać cuda.
- Zupy kremy z przyprawami i mlekiem kokosowym – zdrowe, smaczne i wyglądają bardziej jak jedzenie niż pokarm dla papug.
- Używaj ziół, past, pestek, sosów na bazie jogurtu, octu balsamicznego – niech to jedzenie będzie żywe i apetyczne!
Zdrowa żywność nie musi wyglądać jak karma dla ptaków. A już na pewno nie musi tak smakować!
Ale fakt – marketing „fit” poszedł w kierunku surowej estetyki, która ma sugerować „prawdziwość”.
Na szczęście coraz więcej da się zrobić samemu, zdrowo i smacznie – bez smaku wiórków i bez rozczarowania po każdym kęsie.
Redakcja

0 komentarzy