Stewia – starsza niż cukier

19 gru, 2025 | Porady, Zdrowie | 0 komentarzy

Jeszcze kilkanaście lat temu stewia była w Europie niemal nieznana, a dziś stoi na półkach supermarketów, sklepów ekologicznych i aptek, często w formie białych proszków, tabletek lub płynów. Dla jednych to cudowny ratunek dla sylwetki i poziomu cukru we krwi, dla innych – podejrzany wynalazek, który „udaje naturę”. Gdzie leży prawda? Czy stewia rzeczywiście jest bezpieczna, zdrowa i naturalna, czy może to tylko kolejny produkt dobrze sprzedanej mody? Zanim odpowiemy na te pytania, warto cofnąć się o kilka wieków – daleko od laboratoriów i unijnych regulacji, prosto do Ameryki Południowej.

Słodka roślina Indian – historia starsza niż cukier

Stevia rebaudiana to roślina pochodząca z pogranicza dzisiejszej Brazylii i Paragwaju. Dla Indian Guarani nie była żadnym „słodzikiem”, lecz świętym darem natury. Nazywali ją Caa-Che lub Azuca-Caa, co w prostym tłumaczeniu oznacza „słodkie liście”. Od setek, a według niektórych źródeł nawet ponad 1500 lat, liście stewii były dodawane do naparów ziołowych, herbaty yerba mate oraz stosowane jako lek – na dolegliwości żołądkowe, rany, infekcje i osłabienie organizmu. Nikt nie liczył kalorii ani indeksu glikemicznego. Liczyło się to, że roślina działała.

Dlaczego stewia jest taka słodka?

Same liście stewii są około 30 razy słodsze od cukru, ale prawdziwą słodycz kryją w sobie związki chemiczne zwane stewiozydami i rebaudiozydami. To one odpowiadają za intensywny smak, który w formie oczyszczonej może być nawet 300–400 razy słodszy od sacharozy. I tu zaczyna się ważne rozróżnienie. Stewia jako roślina to suszone liście, napary, proszek. Stewia jako słodzik przemysłowy to wyizolowane związki chemiczne, oczyszczone, skoncentrowane i standaryzowane. Początkowo stosowano bardzo proste metody – liście suszono, mielono i parzono w wodzie, tworząc gęsty syrop znany jako Sato-Stevia. Dopiero później przemysł spożywczy opracował proces izolowania czystych glikozydów diterpenowych.

Dlaczego Unia Europejska tak długo się wahała?

Choć stewia była stosowana w Ameryce Południowej i Azji od dziesięcioleci, Unia Europejska dopuściła ją do obrotu dopiero w 2011 roku. Powód? Ostrożność regulacyjna i potrzeba wieloletnich badań nad bezpieczeństwem oczyszczonych ekstraktów. Kluczowe okazało się to, że: stewiozydy nie są trawione w żołądku, ulegają metabolizmowi dopiero w jelicie grubym, nie fermentują, nie podnoszą poziomu glukozy we krwi, nie dostarczają kalorii. To właśnie te cechy sprawiły, że stewia została uznana za bezpieczną, także dla diabetyków i osób z fenyloketonurią.

Stewia w Azji – dlaczego Japończycy ją pokochali?

Na długo przed Europą stewia podbiła rynek azjatycki, zwłaszcza Japonię. Tam stosuje się ją nie tylko do napojów, ale również do: konserw warzywnych i rybnych, sosów sojowych, past fasolowych, gum do żucia, lodów i deserów. Ciekawostką jest fakt, że nie każda stewia smakuje tak samo. Wielu konsumentów zauważa różnice między surowcem z Paragwaju, Japonii czy Chin. Ta ostatnia bywa krytykowana za bardziej gorzki, ściągający posmak – szczególnie w tanich, mocno oczyszczonych produktach.

Zdrowotne właściwości stewii

Stewia to nie tylko „zero kalorii”. Jej działanie biologiczne jest znacznie szersze: nie powoduje skoków cukru we krwi, nie podnosi ciśnienia, wykazuje działanie przeciwbakteryjne, hamuje rozwój bakterii Streptococcus mutans, odpowiedzialnych za próchnicę, wspomaga gojenie ran, działa przeciwgrzybiczo. Nic dziwnego, że stewiozydy znalazły zastosowanie w pastach do zębów i płynach do płukania jamy ustnej.

Stewia jako roślina lecznicza

W formie suszonych liści stewia zawiera: witaminę C, witaminy z grupy B, cynk, selen, chrom, żelazo, krzem, miedź i mangan. Dzięki temu była tradycyjnie stosowana przy: przeziębieniach, obniżonej odporności, problemach żołądkowych, infekcjach grzybiczych. Indianie Guarani używali jej także jako wsparcia w walce z uzależnieniami od alkoholu i tytoniu – co dziś brzmi zaskakująco, ale idealnie wpisuje się w holistyczne podejście do roślin leczniczych.

Szacuje się, że ponad 150 milionów ludzi na świecie regularnie używa stewii. Dla jednych to tylko alternatywa dla cukru, dla innych – element stylu życia. Stewia nie jest cudownym lekiem ani idealnym rozwiązaniem wszystkich problemów żywieniowych. Ale nie jest też oszustwem. To przykład rośliny, którą nowoczesny świat najpierw uprościł do jednego zastosowania, a dopiero później zaczął odkrywać na nowo. A Ty? Spróbuj kiedyś naparu z suszonych liści stewii na przeziębienie lub problemy żołądkowe? Być może czas spojrzeć na tę roślinę szerzej niż tylko przez pryzmat słodyczy.

Redakcja

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Subskrybuj newsletter i odbieraj naszą gazetę na e-mail

Kategorie

Archiwum