ZdrowieJEMY – Zielone „Szejki” dla każdego – część 1

27 mar, 2026 | Porady, Przepisy | 0 komentarzy

Powinniśmy wiedzieć i nauczyć się jak zdrowo się odżywiać, jak odpowiednio nawadniać organizm, jak prawidłowo się ruszać, dobrze oddychać, a nawet jak myśleć i jak odpowiednio zarządzać swoją energią. Jest wiele elementów, które mają wpływ na nasze zdrowie, samopoczucie, podniesienie naszej energii życiowej, które mogą zapewnić nam wysoką jakość życia.

Chciałabym opowiedzieć o moich dzikich, zielonych „shakes”, zielonych sokach, bo wprowadzając je do jadłospisu dostarczamy sobie najcenniejszych i najłatwiej przyswajalnych substancji odżywczych. To skuteczna metoda dla utrzymania pełni zdrowia oraz stosowania w procesie zdrowienia. Osoby, którym zależy na zdrowym odżywianiu znają różnicę między jedzeniem a odżywianiem. Czasem mamy jedzeniowe zachcianki, a raczej to nasze ego chce zjeść coś „przyjemnego”. Nie zawsze jest to dla nas dobre i odżywcze. Odżywianie polega na tym, żeby nie odżywiać żołądka dla jego przyjemności i naszego umysłu tylko odżywić nasze ciało i komórki. Powinniśmy dostarczyć organizmowi to, co jest naprawdę dla niego dobre, a nie tylko to, co dobrze smakuje (często można te dwie rzeczy połączyć).

Z wiekiem w naszym organizmie maleje absorpcja witamin minerałów, mikroelementów, pierwiastków śladowych i wszelkich innych substancji odżywczych. Kiedy jesteśmy już po trzydziestce, czterdziestce, przyswajamy z naszego pożywienia zaledwie 30-40% substancji odżywczych. Gdy mamy 60-70 lat, to często jest to już tylko 10-20%.

Chorujemy dlatego, że brakuje nam czegoś w organizmie i najczęściej są to właśnie mikroelementy, czyli najważniejsze substancje odżywcze. Chorujemy też dlatego, że jest czegoś w tym organizmie za dużo, na przykład toksyn i innych zanieczyszczeń. Również cywilizacyjny, współczesny, przemysłowy styl życia bardzo zaburza możliwość przyswajania i wchłaniania substancji odżywczych. Pokarmy silnie przetworzone, z małą ilością mikroelementów, ale za to z dużą ilością konserwantów zatruwają i dostarczają nam toksyn. Przetwarzanie pokarmów, jak gotowanie, wysokie temperatury również może niszczyć witaminy i minerały.

A wszystko sprowadza się do tego, żeby przez pokarm dostarczać naszemu organizmowi więcej energii, niż on jej zużyje na jej przetworzenie. Ciężko strawne produkty, poddane wysokiej obróbce, długo gotowane, niestety nie dostarczą nam zbyt wielu odżywczych i żywych substancji. Zużyjemy natomiast bardzo dużo energii na ich strawienie i przetworzenie. Dlatego możemy i powinniśmy dostarczyć naszemu organizmowi więcej żywych substancji, tak aby ich absorpcja była maksymalna, a organizm nie zużył zbyt dużo energii na ich przetworzenie. I tu z pomocą przyjdą nam dobry blender i dobra, najlepiej wolnoobrotowa wyciskarka, dzięki którym zwiększymy przyswajalność substancji odżywczych. Tak jak wcześniej wspomniałam, z wiekiem maleje możliwość przyswajania witamin i minerałów, ale gdy użyjemy blendera albo wyciskarki to sprowokujemy proces, który spowoduje, że zblendowane, zmiksowane lub wyciśnięte substancje i witaminy, zostaną w 100 procentach wchłonięte przez nasz organizm.

Kiedy np. miksujemy lub wyciskamy sok z warzyw dochodzi do rozdzielenia błonnika rozpuszczalnego od błonnika nierozpuszczalnego. Nasz organizm zużywa bardzo dużo energii na wykonanie tej funkcji, to jest praca jelita cienkiego, które jest dokładnie taką wyciskarką do soków. Ono oddzieli błonnik od wody strukturalnej i wszystkich odżywczych substancji. Błonnik wyśle do jelita grubego, a substancje rozprowadzi po całym organizmie. Więc to, co zrobi maszyna musiałby zrobić nasz organizm, wykonać całą tę enzymatyczną pracę. Nasz organizm musiałby rozdzielić błonnik zużywając na to mnóstwo energii i przez co przyswoilibyśmy znikome ilości minerałów i witamin, które znajdują się pokarmie. Nie mówiąc już o tym, że pokarm, który jest dzisiaj dostępny, sam w sobie jest ubogi w substancje odżywcze, bo ziemie na których rosną rośliny są wyjałowione a nasza absorpcja zmalała. Dlatego możemy sobie dostarczyć więcej substancji odżywczych używając blendera lub wyciskarki. Co się okazuje? Po latach badań, dostajemy informacje, że wiele osób, które miały choroby chroniczne a nawet nieuleczalne, pijąc zielone „szejki” z blendera lub zielone soki z wyciskarek wolnoobrotowych, dostarczają sobie tyle witamin, że nagle zdrowieją.

Kiedy wprowadzałam zielone soki do mojej diety dla odzyskania zdrowia i wyleczenia się z chorób chronicznych zaczęłam najpierw od zielonych „szejków”. Będę z wami szczera. Weszłam dosyć ekstremalnie w temat i oprócz zielonych smoothies zaczęłam sobie robić zielone pokarmy z blendera typu surowe zupy, desery, energetyczne kuleczki z orzechów i suszonych owoców. Najciekawszym moim eksperymentem było masło orzechowe. Skończyło się na tym, że spaliłam dwa blendery. Więc kiedy zaczynamy wchodzić poważnie w „blendowanie” warto zainwestować w jeden z Rolls- Royców wśród blenderów, np. Blendtec, Thermomix albo Vitamix, którego ja używam – dla mnie jest to turbo maszyna, szybkoobrotowy, niezniszczalny blender, który poradzi sobie praktycznie ze wszystkim i do tego daje niesamowicie gładką teksturę „szejków”. Nie mówię o smaku, bo smaki moich „szejków” nie zawsze mogą wszystkim odpowiadać ale przynajmniej tekstura jest świetna i przechodzi to przez gardło.

Jak robić zielone „szejki”?

„Szejk dla początkujących”

Prosty, smaczny i bardzo odżywczy. Wprowadzenie tylko jednego do codziennej diety już poprawi Wasze zdrowie.

Do blendera wkładamy: liść jarmużu, łodygę selera naciowego, mały ogórek, trochę zielonej pietruszki, banana (albo awokado), 2-3 daktyle. Można także dodać łyżkę stołową ziaren siemienia lnianego, żeby poprawić wchłanialność niektórych witamin. Zalewamy wszystko wodą i włączmy blender. Smacznego

Ważne aby składniki do „szejka” były dobrej jakości, pochodziły ze sprawdzonych źródeł, ekologicznych upraw, waszych ogródków. Jeśli nie macie dostępu do takich upraw przed ich użyciem namoczcie je w wodzie z octem, sodą oczyszczoną, to pozwoli usunąć pestycydy… cdn

Agnieszka Stalkoper

Autorka mieszka w Kanadzie, jest profesjonalnym fotografem, między sesjami mody, reportażami i zawodowymi podróżami rozwija swoją drugą pasję — medycynę alternatywną (nutriterapię, naturopatię, aromaterapię, zielarstwo, sofrologię), jest też nauczycielem jogi oraz naucza i propaguje zdrowy styl życia między innymi na swoim kanale YouTube PranaManaChi.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Subskrybuj newsletter i odbieraj naszą gazetę na e-mail

Kategorie

Archiwum