Jest taki jeden wieczór w roku, kiedy cisza ma inny smak, światło świec drży jakby bardziej niż zwykle, a zegary tykają ciszej. Wigilijna noc. Noc, w której – według dawnych wierzeń – zwierzęta przemawiają ludzkim głosem. Nie po to jednak, by zdradzać tajemnice wszechświata czy przepowiadać przyszłość, lecz by… no cóż… wreszcie powiedzieć to, co myślą o nas przez cały rok. Bo umówmy się – kto, jak nie zwierzęta, ma najwięcej do powiedzenia o ludzkich zwyczajach?
Gdy zegar wybija północ…
Tuż po ostatniej kolędzie, kiedy makowiec już ledwo mieści się w brzuchu, a karp patrzy na nas z talerza z wyrazem lekkiego moralnego zwycięstwa, w stajniach, oborach, domowych salonach i pod choinkami zaczyna się… konferencja międzygatunkowa. Pies chrząka, kot prostuje wąsy, krowa poprawia siano, a koń przeciąga się z godnością. I nagle…
Co mówi pies?
Pies, jako istota lojalna i nad wyraz wyrozumiała, zaczyna spokojnie:
– Słuchajcie… ja tylko chciałem powiedzieć, że kocham was wszystkich. Nawet wtedy, gdy zapominacie o spacerze. Nawet wtedy, gdy mówicie „zaraz”, a to „zaraz” trwa trzy godziny. Ale serio – te pierogi były świetne. A czy w przyszłym roku moglibyście przypadkiem upuścić więcej?
Po czym dodaje ciszej:
– I może nie strzelajcie fajerwerkami. Ja wiem, że to piękne, ale moje serce wolałoby pasterkę w wersji bez apokalipsy.
Co mówi kot?
Kot nie mówi. Kot ocenia. W końcu odchrząkuje:
– Zebraliśmy się tu, bo podobno mogę mówić. Otóż: karma, którą kupujecie, nie jest „ta sama, tylko inna marka”. To oszustwo. Choinka to moje drzewo. Bombki były ładne, ale fizyka wygrała. A to miejsce przy stole, które było „dla niespodziewanego gościa”? Od zawsze było moje.
Po czym dodaje:
– Aha. I skoro dziś jest magia… jutro śniadanie o szóstej. Bez wyjątków.
Co mówi krowa w oborze?
Krowa mówi wolno, z filozoficznym namysłem:
– Patrzę na was cały rok. Biegacie, spieszycie się, martwicie. A przecież siano smakuje najlepiej, gdy się je bez pośpiechu. Może w przyszłym roku więcej żucia, mniej nerwów? I dziękuję za kolędę – akustyka w oborze naprawdę robi wrażenie.
Po chwili dodaje:
– A mleko… to też prezent. Tylko tak mówię.
Co mówi koń?
Koń, dostojny i poważny, przemawia jak mędrzec:
– Człowieku, pamiętaj: nie każdy ciężar trzeba dźwigać sam. Czasem warto się zatrzymać. I jeszcze jedno – jeśli w nowym roku znów będziesz obiecywać sobie, że „zaczniesz od poniedziałku”, to przypominam: poniedziałek też jest dniem roboczym.
Co mówi karp?
Cóż… karp mówi krótko, z lekką ironią losu:
– Doceniam święta, tradycję i waszą miłość do symboliki. Ale może w przyszłym roku porozmawiamy o tofu?
A co mówią zwierzęta domowe jednym głosem?
O północy wszystkie zwierzęta mówią razem, trochę jak chór:
– Mniej krzyku, więcej ciszy. Mniej pośpiechu, więcej obecności. Mniej perfekcji, więcej czułości. I pamiętajcie – wy też jesteście częścią natury, choć czasem o tym zapominacie.
A potem…
Potem magia cichnie. Zwierzęta wracają do swoich ról. Pies znów macha ogonem, kot udaje, że nic się nie wydarzyło, krowa przeżuwa, koń drzemie. A człowiek? Człowiek czasem budzi się rano z dziwnym uczuciem, że ktoś mu w nocy powiedział coś ważnego. Coś prostego. Coś prawdziwego. Bo wigilijna noc nie jest po to, by zwierzęta mówiły. Jest po to, by ludzie na chwilę nauczyli się słuchać.
Redakcja.

0 komentarzy