Tragiczna śmierć półrocznego dziecka po szczepieniu

21 paź, 2025 | Zdrowie | 0 komentarzy

To, co wydarzyło się w Gąsawie, mrozi krew w żyłach. Półroczne dziecko zmarło po szczepieniu. U dziecka wystąpił tzw. odczyn poszczepienny. Rodzice są zdruzgotani, opinia publiczna poruszona a instytucje – jak zwykle – uspokajają, że zostanie przeprowadzone śledztwo.

Polska jest poligonem doświadczalnym, gdzie dzieci szczepi się przymusowo. Za chwilę trzeba będzie obowiązkowo szczepić wszystko co się rusza. W żadnym innym państwie europejskim kalendarz szczepień nie jest ani tak rozbudowany ani tak restrykcyjny. W Niemczech jest wymagana tylko jedna szczepionka – przeciwko odrze i tylko wtedy gdy dziecko idzie do przedszkola czy szkoły. W takich krajach jak Hiszpania, Holandia, Dania, Szwecja, Norwegia czy Anglia nie ma obowiązkowego szczepienia, ani jednego! I co? Dzieci padają tam jak muchy? Epidemie dziesiątkują populacje? Jakoś nikt tego nie zauważył. Czy więc polskie dzieci są naprawdę inne? Czy nasze warunki epidemiologiczne są aż tak dramatyczne, że trzeba stosować najbardziej surowy system szczepień w Europie?

Tymczasem w Polsce rodzicom, którzy mają wątpliwości i nie chcą szczepić dzieci, odważą się zapytać o skład szczepionki, skutki uboczne lub poprosić o odroczenie szczepienia, często stają się celem ataku. Grożą im sankcje, grzywny, wezwania z sanepidu, medialne napiętnowanie a niekiedy nawet odebranie prawa do decydowania o własnym dziecku. System straszy, karze a kiedy trzeba wspierać – milczy. Trudno też nie zadać sobie pytania: dlaczego właśnie Polska ma tak rozległy system obowiązkowych szczepień? Czy to kwestia szczególnej troski o zdrowie najmłodszych (w co trudno uwierzyć) czy może raczej efekt „presji ekonomiczno-politycznej”?

Czy naprawdę tak ma wyglądać system, który ma chronić życie? W odniesieniu do tego co dzieje się teraz w USA (jeśli chodzi o szczepienia), tragedia z Gąsawy powinna być punktem zwrotnym, a nie kolejną „statystyczną anomalią”. Polacy powinni sami decydować czy chcą podawać szczepionki swoim dzieciom i przede wszystkim powinni też wiedzieć: jaki jest skład i działania niepożądane stosowanych preparatów, dlaczego liczba obowiązkowych szczepień jest w Polsce największa w UE i w końcu dlaczego nie istnieje skuteczny system odszkodowań i wsparcia dla ofiar powikłań poszczepiennych?

W krajach zachodnich rodziny mogą liczyć na fundusze kompensacyjne, które finansują leczenie i badania w przypadku ciężkich powikłań. W Polsce – rodzic zostaje sam, z pytaniami na które nikt mu nie chce odpowiedzieć. Musi latami walczyć w sądach, udowadniać, że dziecko nie zmarło „z przyczyn niezależnych”, że nie zawinił, że nie wymyśla. Walczy samotnie z odpowiedzialnością, której nikt nie ponosi, bo każdy lekarz podpisujący kartę szczepienia, każda instytucja wydająca decyzje, każdy urzędnik tworzący przepisy nie ponosi żadnej odpowiedzialności… bo wszystko jest zgodne z procedurami, przepisami. Czy naprawdę państwo, które zmusza do szczepienia, może umywać ręce, gdy coś pójdzie nie tak? Czy obowiązek nie powinien iść w parze z odpowiedzialnością?

Aleksandra Gubicz

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Subskrybuj newsletter i odbieraj naszą gazetę na e-mail

Kategorie

Archiwum