Norma na zamówienie.

Choroby, Jerzy Zięba, Porady, Zdrowie | 0 komentarzy

JerzyCi, którzy się tym interesują wiedzą, że od ponad 20 lat nie opracowano żadnego nowego antybiotyku. Niemniej jednak, szczególnie w przypadku zakażenie bakteryjnego, antybiotyki dość dobrze się sprawdzają jeśli chodzi o zniszczenie bakterii. Natomiast wiadomo, że ich stosowanie obarczone jest również poważnymi skutkami ubocznymi. Gdyby jednak antybiotyk był nieskuteczny w 95% wtedy żaden lekarz takiego środka nie przepisałby żadnemu pacjentowi. Zupełnie inaczej sprawa wygląda jeśli chodzi o cholesterol. Wprowadzane na rynek przez przemysł farmaceutyczny statyny miały stanowić zabezpieczenie przed wystąpieniem choroby wieńcowej serca, a w konsekwencji miały stanowić zabezpieczenie przed śmiertelnym zawałem.

Skąd jednak jest tak zwana norma poziomu cholesterolu? Wiadomo, że żeby stosować pewne zalecenia dotyczące milionów ludzi na świecie, należałoby mieć bardzo poważne podstawy do tego, aby takie zalecenia wydawać. Jeżeli dany parametr krwi wynosi np. 10 do 20, oznacza to że na tysiącach zdrowych ludzi przebadano ten parametr i zauważono, że u np. 95% przebadanych osób jego wartość wynosi właśnie pomiędzy 10 a 20. Dobrze jest jeśli tego typu badania są powtórzone przez co najmniej dwa inne ośrodki, najlepiej z różnych krajów. Wtedy można przyjąć że dla 95% populacji normą dla danego parametru jest wartość pomiędzy 10 i 20.
Gdyby powiedzieć któremukolwiek lekarzowi, że jakiś parametr krwi ma wynosić np. 40, tylko dlatego, że tak chcielibyśmy to ustanowić bez żadnych badań, wtedy oczywiście każdy lekarz by nas wyśmiał i… miałby rację. W związku z tym, zapytajcie swojego lekarza skąd wzięła się ta tak zwana „norma” 200 mg/dl (w tej chwili jest już obniżona do 190 mg/dl)? Zapytajcie, na podstawie jakich badań ustalono że poziom cholesterolu nie powinien być wyższy niż 200mg/dl. Jeżeli podaje się człowiekowi toksynę, a są nią środki obniżające poziom cholesterolu, to mamy prawo wiedzieć na jakiej podstawie lekarz nam to przepisuje. Z pewnością każdy lekarz odpowie, że wartość ta była ustalona na podstawie badań. Zapytajcie czy kiedykolwiek widział takie badania. Nie widział, bo ich NIGDY NIE BYŁO ! Jak było naprawdę?

W latach 80 tych, amerykański Instytut Chorób Serca Płuc i Krwi, starał się o zdobycie ogromnych funduszy z kongresu amerykańskiego na potężne badania zgodne z wprowadzanym Narodowym Programem Edukacji o Cholesterolu. Planowano do tego włączyć bardzo dużą liczbę Amerykanów. Wiedziano jednak, że stosując tylko dietę nie będzie możliwe obniżenie poziomu cholesterolu poniżej 200 mg/dl. To z kolei, pozwalałoby naukowcom prowadzącym te badania wydać rekomendację, że w zasadzie wszyscy Amerykanie powinni stosować środki obniżające poziom cholesterolu jakie wtedy starał się wprowadzić na rynek przemysł farmaceutyczny. Zaczęto więc głośno mówić, żeby obniżać obywatelom amerykańskim poziom cholesterolu stosując statyny.

Wielu lekarzy amerykańskich bardzo ostro protestowało. Twierdzili oni i mieli rację, że nie wolno w sposób sztuczny obniżać poziomu cholesterolu w taki sposób jaki był proponowany przez przemysł farmaceutyczny. Przez wiele lat wiadomo było że normalny poziom cholesterolu u zdrowego człowieka wahał się od 220 do 280 mg/dl. Spory pomiędzy lekarzami bardzo nie odpowiadały przemysłowi farmaceutycznemu. W związku z tym w grudniu 1984r zwołano tzw. „The Consensus Conference”, gdzie celem tej konferencji było doprowadzenie do pewnego rodzaju ugody pomiędzy lekarzami odnośnie normy dla cholesterolu. Prezydium tej konferencji stanowiło trzech lekarzy : Cleeman, Lenfant, i Rifkin.
Na kilka minut przed rozpoczęciem konferencji, wszyscy trzej rozmawiali na temat: jaka powinna być ta NORMA.

Tak się złożyło, że obok nich stała dr Mary Enig, która jest znanym i niezwykle szanowanym w USA biochemikiem. Dr Mary Enig ujawniła publicznie szczegóły tej rozmowy, gdzie jeden z tych lekarzy, powiedział wprost: „normalna nie może wynosić 240, musi to być 200 przeciwnym wypadku nie będziemy mieć odpowiedniej liczby ludzi do testowania”(!).

Tak też się stało. Na konferencji tej ustalono, że prawidłowy poziom cholesterol u człowieka nie może być wyższy niż 200mg/dl. Następnego dnia, w USA było już 16 milionów Amerykanów “chorych na cholesterol”, bo jak oszacowano, tyle osób miało poziom cholesterolu wyższy niż 200mg/dl. Ta sztuczna “norma” poszła w świat, trafiła również do Polski. Można było już rozpocząć sprzedaż statyn na bardzo dużą skalę. Historia tego wydarzenia jest bardzo ciekawa, ale zbyt długa, żeby ją tutaj w całości opisywać.

Zastosowanie statyn miało na celu doprowadzenie do zmniejszenia występowania miażdżycy, a co za tym idzie do zmniejszenia ilości zawałów. Jak jednak wykazało wielu naukowców, środki obniżające poziom cholesterolu są nieskuteczne w 95 do 99%. Który lekarz przepisał by antybiotyk wiedząc o tym, że jest on nieskuteczny w 95%? Niemniej jednak lekarze przepisują statyny jakby to były landrynki. Cholesterol nigdy nie był, nie jest i nigdy nie będzie przyczyną miażdżycy. Podwyższony poziom cholesterolu wskazuje tylko na to, że coś jest nie tak w organizmie człowieka, a więc jest on tylko i wyłącznie markerem, a markerów przecież się nie leczy. Lekarze wiedzą (chociaż nie wszyscy), że niski poziom cholesterolu jest znacznie bardziej groźny niż wysoki. Badania wykonane w mieście Framingham w USA, trwające ok 40 lat wykazały, że u kobiet nie miało znaczenia czy poziom cholesterolu był 180 czy 1 800 mg/dl. U mężczyzn do 47 roku życia również nie występowała żadna korelacja pomiędzy poziomem cholesterolu, a ilością spożywanego tłuszczy i zawałami. Mało tego, wykazano, że im więcej mieszkańcy tego miasta spożywali tłuszczu, tym wyższy był u nich poziom cholesterolu co prowadziło do tego, że… tym dłużej żyli.
(Dr Uffe Ravnskov opisał to doskonale w swojej książce „Cholesterol – naukowe kłamstwo”. Książka ta powinna stanowić lekturę obowiązkową każdego bez wyjątku lekarza.)

Natomiast niski poziom cholesterolu tzn. poniżej 150 mg/dl może prowadzić do bardzo poważnych problemów zdrowotnych. Dlaczego? Dlatego, bo cholesterol jest wielkim przyjacielem człowieka! Jest on KONIECZNY do prawidłowego funkcjonowania układu endokrynologicznego. Cholesterol jest niezbędny do tego, aby organizm mógł wytworzyć odpowiednią ilość hormonów. Kobiety potrzebują więcej cholesterolu niż mężczyźni, ponieważ wytwarzają więcej hormonów niż mężczyzna. Bez odpowiednio wysokiego poziomu cholesterolu niemożliwe jest wytworzenie odpowiedniej ilości witaminy D, a to prowadzi do znacznie podwyższonego ryzyka wystąpienia prawie każdej choroby przewlekłej.

Dlaczego więc, na wypisach ze szpitala pacjentów z chorobą wieńcową, którzy mieli poziom cholesterolu np. 105 mg/dl zaleca się im branie statyn? W jakim celu? Ten człowiek za chwile będzie poważnie chorował z powodu zbyt niskiego poziomu cholesterolu! Wtedy, u takiego pacjenta lekarze zaczną leczyć choroby wynikające z tego, że poziom cholesterolu jest zbyt niski, ale na to już nikt nie zwróci większej uwagi. Rekordzistką jest jedna z moich czytelniczek, której zalecono zażywanie statyn, podczas gdy jej poziom cholesterolu całkowitego wynosił zaledwie 95mg/dl!

Należy tu zwrócić uwagę na jeszcze jeden bardzo istotny fakt. Kiedy odbieramy wyniki z laboratorium najczęściej widzimy że normy dotyczące parametrów krwi zawsze stanowią pewien zakres np. 5 – 20, 100 – 500 , 1,2 – 3,5 itd… Oznacza to, że jeśli normą jest wartość np. 5 – 20, a u danego pacjenta wartość ta wynosi np. 18, to nie zachodzi jeszcze potrzeba interwencji. I to jest normalne. Jednakże w przypadku cholesterolu nie ma żadnych „widełek” np. 200 – 240 mg/dl , jest tylko 200 mg/dl ! A więc jeśli u kogoś poziom cholesterolu wynosi 201mg/dl osoba ta, zgodnie z „norma” jest już „chora na cholesterol” i lekarz ma OBOWIĄZEK wypisać jej receptę na jego obniżanie. Walczę z tym od ponad 20 tu lat. Niestety najtrudniej jest przekonać lekarzy. Dlaczego? Dlatego, że ktoś już odpowiednio „zadbał” o to, żeby przekonać się nie dali. Kto na tym traci? Zawsze traci na tym pacjent.

Tutaj dochodzimy do następnego paradoksu niszczącego nam zdrowie. Serce człowieka chorego na chorobę wieńcową jest niezwykle osłabione. Kluczowym elementem funkcjonowania każdej komórki mięśniowej serca jest znany wielu osobom koenzym Q 10. Jest to substancja niezbędna do tego, żeby mięsień sercowy prawidłowo funkcjonował. Zalecane przez lekarzy statyny powodują niszczenie koenzymu Q 10, co z kolei doprowadza do jeszcze większego osłabienia serca. Koło się zamyka. Niedawno opublikowane badania wskazują również na to, że stosowanie statyn sprzyja powstaniu choroby wieńcowej. O co tu chodzi? Leczenie choroby powoduje jej większe nasilenie? Na to wychodzi. Nie jest to niestety przypadek odosobniony. Przecież dokładnie w ten sam sposób leczy się chorych na osteoporozę, gdzie standardowe leczenie osteoporozy powoduje powstanie jeszcze większej osteoporozy. Dokąd zmierzasz polska medycyno? Efektywne leczenie człowieka to nie jest ta droga, którą podążasz.

Autor: Jerzy Zięba – autor książki: „Ukryte Terapie – czego ci lekarz nie powie”

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Archiwa

Kategorie