Miłość od wieków wymyka się prostym definicjom. Ludzie zakochują się w osobach starszych lub młodszych od siebie, w partnerach mieszkających na drugim końcu świata, a czasem nawet w kimś, kogo nigdy nie spotkali osobiście. Jednak istnieje grupa ludzi, których historie budzą szczególne zdziwienie. Twierdzą oni, że odczuwają głębokie emocjonalne, a czasem także romantyczne przywiązanie do przedmiotów, budynków, mostów czy innych obiektów nieożywionych. Zjawisko to nazywane jest obiektoseksualnością.
Dla większości z nas pomysł zakochania się w wieży, murze czy samochodzie brzmi jak szaleństwo. Tymczasem osoby identyfikujące się jako obiektoseksualne przekonują, że ich uczucia są równie prawdziwe, jak uczucia odczuwane przez ludzi pozostających w tradycyjnych związkach.
Najbardziej znaną przedstawicielką tego zjawiska jest Erika Eiffel. Kobieta zasłynęła na całym świecie, gdy w 2007 roku zorganizowała symboliczną ceremonię ślubną z Wieżą Eiffla. Po uroczystości zmieniła nawet nazwisko na Eiffel. Przez lata udzielała wywiadów, w których opowiadała o swojej fascynacji słynną paryską konstrukcją. Twierdziła, że odczuwa wobec niej silną więź emocjonalną i że obiekt posiada dla niej indywidualny charakter.
Co ciekawe, Wieża Eiffla nie była jej pierwszą wielką miłością. Wcześniej deklarowała przywiązanie do łuku sportowego, z którego korzystała podczas treningów łuczniczych, a także zainteresowanie innymi konstrukcjami. Media na całym świecie śledziły jej historię przez wiele lat, a ona sama stała się symbolem obiektoseksualności.
Nie jest jednak jedyną osobą o takich doświadczeniach. Niemka Eija-Riitta Berliner-Mauer twierdziła, że przez wiele lat pozostawała w związku z Murem Berlińskim. Jej fascynacja rozpoczęła się jeszcze w latach siedemdziesiątych. Kobieta nadawała poszczególnym fragmentom muru cechy osobowości i uważała go za swojego partnera. Po jego częściowym wyburzeniu w 1989 roku przeżywała autentyczny smutek, który porównywała do żałoby po ukochanej osobie.
Jeszcze bardziej zaskakująca jest historia kobiety zakochanej w moście. Kilka lat temu media opisywały przypadek Australijki, która deklarowała miłość do miejscowego mostu. Regularnie go odwiedzała, fotografowała i twierdziła, że odczuwa wobec niego silne emocje. Podobne historie dotyczyły również osób przywiązanych do lokomotyw, wiatraków, płotów, a nawet maszyn przemysłowych.
Część psychologów uważa, że obiektoseksualność może mieć związek ze specyficznym sposobem postrzegania świata. Niektóre osoby identyfikujące się jako obiektoseksualne deklarują jednocześnie występowanie synestezji – zjawiska neurologicznego, w którym bodźce odbierane jednym zmysłem wywołują dodatkowe wrażenia związane z innym zmysłem. Przykładowo ktoś może „widzieć” dźwięki jako kolory lub przypisywać liczbom określone osobowości.
Według części naukowców osoby obiektoseksualne mogą w wyjątkowo silny sposób nadawać przedmiotom cechy ludzkie. To zjawisko nazywa się antropomorfizacją. W pewnym stopniu doświadcza go każdy z nas. Nadajemy imiona samochodom, rozmawiamy z komputerem, gdy przestaje działać, lub twierdzimy, że nasz stary fotel ma „charakter”. U osób obiektoseksualnych proces ten może być jednak znacznie silniejszy i prowadzić do powstania głębokich więzi emocjonalnych.
Interesujące jest również to, że wiele osób identyfikujących się z tym zjawiskiem nie uważa się za osoby chore. Podkreślają, że prowadzą normalne życie zawodowe i społeczne, a ich uczucia nie różnią się od tych, które inni odczuwają wobec ludzi. Różnica polega jedynie na obiekcie uczuć.
Psychologia zna wiele przypadków niezwykłych przywiązań emocjonalnych. Niektórzy kolekcjonerzy przez całe życie opiekują się jednym zabytkowym samochodem. Inni poświęcają dziesięciolecia na renowację starego domu rodzinnego. Często mówimy wtedy o pasji, sentymencie lub przywiązaniu. Obiektoseksualność znajduje się gdzieś na granicy tych pojęć, przekraczając jednak poziom zwykłego zainteresowania.
Dla badaczy jest to fascynujące przypomnienie, że ludzki mózg wciąż skrywa wiele tajemnic. Współczesna nauka potrafi wyjaśnić działanie genów, analizować aktywność neuronów i coraz lepiej rozumie procesy psychiczne, ale nadal nie jest w stanie w pełni odpowiedzieć na pytanie, dlaczego niektórzy ludzie zakochują się w innych osobach, a inni kierują swoje uczucia ku budynkom, mostom czy przedmiotom.
Miłość do mostu, muru, latarni czy wieży zegarowej dla większości z nas brzmi dziwnie, a czasem wręcz niewiarygodnie. Trudno się temu dziwić, bo wykracza to poza powszechnie przyjęte normy i nasze codzienne doświadczenia.
Dopóki taka fascynacja pozostaje prywatną sprawą danej osoby, nie prowadzi do niszczenia obiektów, nie krzywdzi innych ludzi i nie staje się źródłem cierpienia, trudno znaleźć powód, by odbierać komuś prawo do przeżywania własnych emocji. Możemy się temu dziwić, możemy tego nie rozumieć czy uznawać za nienormalne i ekscentryczne, ale świat byłby niezwykle nudny, gdyby wszyscy odczuwali i myśleli w identyczny sposób. Jeśli ktoś zakocha się w kawałku betonu to jego sprawa… dopóki nie szkodzi światu.
Redakcja

0 komentarzy