Masz cholesterol? To będziesz zdrowy.

Porady, Zdrowie | 0 komentarzy

Większość ludzi nie kryje zdziwienia, gdy dowiaduje się, iż HDL i LDL nie są cholesterolem sensu stricto tylko transporterami cholesterolu. Transportery te są konieczne by organizm był w stanie dostarczyć cholesterol wszędzie tam, gdzie jest on w danej chwili potrzebny. 1 trasporter LDL transportuje 1 molekułę cholesterolu np. z wątroby do innych części ciała. Natomiast 1 transporter HDL przenosi 4 molekuły cholesterolu w kierunku przeciwnym czyli do wątroby. Molekuły cholesterolu transportowane przez HDL i LDL są takie same. Uważa się jednak LDL za “zło” a HDL za “dobro”.

W produkcji cholesterolu przez organizm nie ma nic przypadkowego. Organizm nasz produkuje go tyle, ile potrzebuje. Jest on częścią składową błon komórkowych w całym organizmie. Nasz mózg prawie w połowie składa się z cholesterolu a więc właśnie dzięki niemu może prawidłowo funkcjonować. Cholesterol jest niezbędny w produkcji witaminy D. Jest podstawą budowania hormonów np. progesteronu, kortyzolu, testosteronu czy estrogenów. Jest konieczny dla prawidłowego działania nerwów, kluczowy w chorobach neurodegeneracyjnych np. w stwardnieniu rozsianym. Nasze płuca nie są w stanie funkcjonować bez cholesterolu. Skoro jest tak ważny, dlaczego słyszymy o coraz to nowszych sposobach “walki z cholesterolem”? Cóż, medycyna komercyjna (nazywajmy rzeczy po imieniu) bardzo nie lubi przyznawać się do błędów a zwłaszcza do celowych manipulacji ze strony pozbawionych sumienia jednostek ściśle powiązanych z przemysłem farmaceutycznym.

Pierwotnym powodem kłamstw i manipulacji na temat cholesterolu były interesy producentów olejów roślinnych i tłuszczów utwardzonych (np. margaryn). To właśnie ci producenci robili (i nadal robią) wszystko, co tylko w ich mocy, by zdyskredytować tłuszcze zwierzęce, które to zawierają cholesterol. Następnie, gdy zaczęto obserwować coraz więcej przypadków miażdżycy (w wyniku zwiększonej konsumpcji tłuszczów roślinnych w tym utwardzonych tłuszczów roślinnych), trzeba było znaleźć winowajcę. Zaczęto więc z jeszcze większą intensywnością “udowadniać” i przekonywać, że problem tkwi w tłuszczach zwierzęcych a jako miernik “winy” wskazywano poziom LDL.

Do tej pory słyszymy od większości lekarzy, że LDL czyli lipoproteiny o niskiej gęstości, są przyczyną miażdżycy. Co więcej, ci lekarze zwykle twierdzą, że w 1985 roku Brown i Goldstein otrzymali za takie odkrycie nagrodę Nobla. Owszem, otrzymali nagrodę Nobla, ale za odkrycie receptora LDL na błonach komórkowych. Nie ma żadnych badań, które w sposób jednoznaczny udowadniałyby, że cholesterol jest przyczyną miażdżycy. Co więcej, spożywanie kilku żółtek dziennie przez kilka tygodni powoduje zwykle wzrost HDL, spadek LDL i spadek trójglicerydów.

Czynników ryzyka miażdżycy jest około 200. Jednym z nich jest poziom pewnej specyficznej frakcji LDL, jednakże trudno spotkać lekarza, który o tym wie. Co więcej, w badaniach laboratoryjnych nie określa się udziału tej frakcji w całości LDL. Sposobem, by w przybliżeniu określić jej poziom, jest wykorzystanie następującej prawidłowości: wysoki poziom HDL i niski poziom trójglicerydów oznacza prawidłowy poziom potencjalnie szkodliwej frakcji LDL (bez względu na laboratoryjnie określony całkowity poziom LDL). Jeśli poziom tej frakcji jest w naszym organizmie nieprawidłowy, należy najzwyczajniej w świecie ograniczyć ilość spożywanych węglowodanów a zwłaszcza fruktozy. Co natomiast rekomendują lekarze? Statyny na “zbicie” cholesterolu oraz tzw. “piramidę żywienia”, która aż pęka od węglowodanów.

Większość ludzi sądzi, że działanie statyn polega na usuwaniu cholesterolu z organizmu. Mechanizm ich działania jest jednak zupełnie inny, statyny przerywają bowiem naturalny proces powstawania cholesterolu. Problem polega na tym, że w trakcie tego procesu organizm wytwarza inne bardzo potrzebne nam substancje, jak np. skwalen czy koenzym Q10. Statyny, przerywając ten proces już na samym początku, ograniczają więc produkcję koniecznych dla naszego zdrowia składników. Dla przykładu, skwalen ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze, przeciwnowotworowe, działa stymulująco na wątrobę i trzustkę, wiążąc się z tlenem z wody dostarcza tlen do komórek, działa przeciwzakrzepowo, przeciwzapalnie, przeciwalergicznie. Jest również przeciwutleniaczem oraz pobudza układ odpornościowy. Czy więc mamy jakikolwiek powód by nazwać statyny, obniżające niezbędny nam cholesterol (który jako taki nie powoduje miażdżycy) a jednocześnie ograniczające wytwarzanie innych koniecznych nam składników, uznać za korzystne dla naszego zdrowia? W kolejnych częściach mojej opowieści o cholesterolu, która nie powstałaby gdyby nie Jerzy Zięba (zapraszam na bitchute.com/jerzy-zieba, vk.com/ukryteterapie i na jerzyzieba.com, zbiór filmów Jerzego Zięby: www.infozdrowie.tv), zagłębimy się w to zagadnienie o wiele bardziej. Na dziś zapamiętajmy, że cholesterol to nasz przyjaciel, który lubi gdy ograniczamy spożycie węglowodanów.

Jowita Stahl
Absolwentka Wydziału Ekonomii i Zarządzania UMK, która przeszła na „jasną stronę mocy”. Ziębianka. Pasjonatka psychologii, medycyny i fotografii. Mól książkowy.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Archiwa

Kategorie