Francuskojęzyczna Kanada to wyjątkowe miejsce na ziemi, które osobiście nazywam „dwa w jednym” ponieważ wyróżnia się jednocześnie kulturą w stylu Europy i komfortem życia o wysokim standardzie Ameryki Północnej. A żeby już w najwyższym stopniu podkreślić wyjątkowość tego regionu, w którym mam szczęście mieszkać dodam, że występuje tu też niesamowita Natura. Można w pełni korzystać ze wszystkich jej dobrodziejstw.
Podczas wędrówek w przepięknej Przyrodzie warto jest zainteresować się napotkanymi roślinami. Większość z nich jest jadalna a nawet lecznicza. Ostatnie lata uwrażliwiły nas, jak ważne znaczenie ma nasze zdrowie i poczucie bezpieczeństwa. Ten właśnie okres wykorzystałam by nauczyć się dzikich, jadalnych i leczniczych roślin, występujących wszędzie w otaczającej nas Naturze. Warto zdobywać tę wiedzę właśnie dla nabrania większej samodzielności, wręcz samowystarczalności, co bardzo buduje poczucie własnego bezpieczeństwa. «Sklep wielkopowierzchniowy» i «apteka» znajdują się na każdej pobliskiej łące (na wypadek gdyby nie można było z nich skorzystać), dzikie rośliny pozwolą nam przetrwać i wesprzeć nasze zdrowie.
Jesteśmy Istotami, które powstały z Natury. Przebywanie tylko w sztucznym choć komfortowym środowisku jest dla nas degenerujące. Korzystanie z darów Przyrody jest w zgodzie z naszą prawdziwą Naturą i ma na nas regenerujący wpływ oraz podnosi naszą energię życiową. Każdy spacer na świeżym powietrzu jest prozdrowotny pod każdym względem: podnosi odporność, uspokaja przestymulowany system nerwowy, co poprawia pracę wszystkich układów i narządów. Każda roślina rosnąca w naturalnych, warunkach daje nam najlepszej jakości wszystko to czego potrzebujemy, właściwie odżywi organizm i dostarczy substancji wspierających optymalne zdrowie.
Należy jednak wiedzieć, że zioło ziołu nie jest równe. To czy i jak zadziała naprawdę zależy od jego jakości. Stary proszek z torebki, podający się za herbatę ziołową i kupiony w supermarkecie nie będzie działał tak jak roślina, którą sami znajdziemy i spożyjemy. A gdy jeszcze zbieramy ją w najpiękniejszych miejscach naszej pięknej przyrody, jej prożyciowy potencjał wzrasta wielokrotnie. Osobiście zawsze zbieram moje zioła w takiej właśnie scenerii, na szczytach gór, przy wodospadach, rzekach, jeziorach, w wielu quebeckich regionach przy przepięknych parkach narodowych.
Zebrane rośliny najprościej jest zaparzyć jako ziołowy napar. Narodowym napojem Polaków zawsze była herbata, niestety ta chińska i czarna, bez żadnych właściwości, o działaniu wręcz szkodliwym. Warto jest zastąpić ją ziołami, najlepiej z własnych zbiorów lub od bardzo dobrego Zielarza, albo skorzystać z tradycji rdzennych mieszańców Kanady i skosztować ich herbaty nazywanej Labrador, której krzewy obficie rosną w północnych terenach Ameryki, szczególnie w tajdze. Mieszkańcy Nowej Francji zapożyczyli picie Herbaty Labrador podczas Wielkiego Kryzysu od miejscowych Indian. Z braku tej chińskiej, czarnej zaczęli kosztować lokalną, która okazała się nieoceniona (mająca wyjątkowe działanie zdrowotne).
To mało znane zioło ma wielką moc, posiada szerokie zastosowanie w wspieraniu wielu dolegliwości. Warto więc się z nim zapoznać, tym bardziej, że jest dostępne i w sklepach i w przyrodzie. Najważniejsze i najskuteczniejsze działanie (nie mające sobie równych) Herbaty Labrador jest przede wszystkim na wątrobę. Pomaga na wszelkie schorzenia i problemy wątroby: wirusowe zapalenie, zatrucie, niewydolność. Udowodnione jest, że odciąża wątrobę, odtruwa i pomaga w regeneracji jej komórek (warto jest dodać, że dla regeneracji wątroby można by ją zastosować równolegle z olejkiem eterycznym z tymianku Thujanol, wspólnie w tym wypadku działają bardzo synergicznie).
Herbata Labrador jest też silnym przeciwutleniaczem, Indianie używali jej przy pokleszczowym zapaleniu opon mózgowych. Ta roślina zawiera bardzo dużo olejku eterycznego, który uznawany jest za przeciwbakteryjny, przeciwzapalny, przeciwbólowy, uspokajający, pomagający przy problemach z prostatą, z tarczycą, z alergiami skórnymi, z powiększonymi węzłami chłonnymi, z depresją i z bezsennością. Bada się również jej właściwości przeciwnowotworowe.
Herbata Labrador jest bardzo silna, zawiera garbniki, więc nie powinno się jej używać za dużo. Zaleca się pić jedną szklankę dziennie, zaparzoną tylko z 3-5 listków. Jeśli rzadziej ją pijemy możemy dodać więcej listków dla uzyskania mocniejszego smaku. Jest też pyszna w połączeniu na przykład z suszonymi jabłkami, pomarańczami czy jagodami, owocami dzikiej róży, czarnego bzu, z cynamonem i hibiskusem. Herbata Labrador jest też jadalna, nawet na surowo, szefowie kuchni w Quebecu używają jej jako przyprawy do marynowania dziczyzny i ryb, świetna jest z grzybami, aromatyzuje się nią też piwo.
Zachęcam do zapoznania się z nią bliżej, do korzystania z jej mocy i do zbierania jej w północnych regionach Ameryki, obficie występuje na wyżynach np. w Quebecu w Laurantydach, w Charlevoix, w Gaspesie. Herbata Labrador, zwana też herbatą Eskimos i Ledon de Grenland, to mały krzew, jego czubki tworzą gwiazdki z liści. Liście są wąskie ale dość grube i chropowate, pod spodem widać charakterystyczny meszek, biały albo pomarańczowy (biały mają młode lis atki, pomarańczowy te starsze), zbieramy i takie i takie, (pomarańczowe są mocniejsze w smaku). Zrywamy ją z szacunkiem by nie uszkodzić krzewu. Należy nauczyć się dobrze ją rozpoznawać by nie pomylić z obok występującą nie zalecaną w spożyciu kalmią. Kalmia dla odróżnienia ma liście cienkie, na wierzchu i pod spodem gładkie.
Wracajmy do Natury, w niej możemy odnaleźć rozwiązanie na wiele naszych kłopotów, stać się szczęśliwszymi, zdrowszymi mentalnie i fizycznie. Taka wyprawa przywraca nas do równowagi, dodaje energii i sił życiowych, wspiera układ odpornościowy, a i można przy okazji zebrać jakieś roślinki. Zioła z naszej pięknej przyrody mają największy potencjał, możemy się nimi wspomagać – tak jak właśnie tu przedstawioną, a jeszcze za mało znaną – Herbatą Labrador.
Tekst i zdjęcia Agnieszka Stalkoper
Autorka jest profesjonalnym fotografem, między sesjami, mody, reportażami i zawodowymi podróżami rozwija swoją drugą pasję: medycynę alternatywną (nutriterapię, naturopatię, aromaterapię, zielarstwo, sofrologię), jest też nauczycielem jogi oraz naucza i propaguje zdrowy styl życia między innymi na swoim kanale YouTube PranaManaChi.

0 komentarzy