Kto choć raz doświadczył prawdziwej migreny, ten wie, że nie jest to zwykły ból głowy. Dla wielu osób atak oznacza konieczność wycofania się z codziennych obowiązków, zamknięcia w ciemnym pomieszczeniu i przeczekania kilku, a czasem nawet kilkunastu godzin. Migrena potrafi odebrać radość życia, utrudniać pracę zawodową i wpływać na relacje rodzinne. Nic więc dziwnego, że osoby zmagające się z tym problemem nieustannie poszukują skutecznych metod zapobiegania kolejnym napadom.
W ostatnich latach coraz większą uwagę specjalistów zwraca substancja, która przez długi czas kojarzyła się głównie z prawidłowym funkcjonowaniem skóry, oczu i układu nerwowego. Mowa o ryboflawinie, czyli witaminie B2. Choć należy do grupy witamin znanych od dziesięcioleci, dopiero stosunkowo niedawno zaczęto szerzej mówić o jej potencjalnym znaczeniu w profilaktyce migreny.
Jeszcze kilkanaście lat temu wiele osób mogłoby uznać pomysł leczenia migreny witaminą za mało poważny. Tymczasem naukowcy coraz lepiej rozumieją mechanizmy odpowiedzialne za rozwój tej choroby i odkrywają, że u części pacjentów problem może mieć związek z zaburzeniami produkcji energii w komórkach. Szczególną rolę odgrywają tutaj mitochondria, niewielkie struktury obecne niemal w każdej komórce organizmu. To właśnie one odpowiadają za wytwarzanie energii niezbędnej do pracy mózgu, mięśni i innych narządów.
Mózg jest jednym z najbardziej energochłonnych organów w ludzkim ciele. Choć stanowi zaledwie niewielki procent masy organizmu, zużywa ogromne ilości energii. Jeżeli procesy odpowiedzialne za jej produkcję nie przebiegają prawidłowo, mogą pojawić się różnego rodzaju zaburzenia. Coraz więcej badań sugeruje, że właśnie taki deficyt energetyczny może odgrywać rolę w rozwoju migreny u części osób.
I tutaj pojawia się ryboflawina. Witamina B2 jest niezbędna do prawidłowej pracy mitochondriów. Bierze udział w licznych reakcjach biochemicznych związanych z produkcją energii. Bez niej komórki nie są w stanie efektywnie wykorzystywać składników odżywczych dostarczanych z pożywieniem. Można powiedzieć, że działa jak jeden z kluczowych elementów układu odpowiedzialnego za „ładowanie baterii” naszego organizmu.
To właśnie dlatego naukowcy zaczęli zastanawiać się, czy zwiększenie podaży ryboflawiny mogłoby poprawić funkcjonowanie komórek nerwowych i zmniejszyć skłonność do występowania migren. Wyniki wielu badań okazały się obiecujące. Wykazano, że osoby stosujące wysokie dawki witaminy B2 doświadczały napadów migrenowych rzadziej niż przed rozpoczęciem suplementacji. W części badań obserwowano także skrócenie czasu trwania ataków oraz zmniejszenie liczby dni, podczas których pacjenci zmagali się z bólem głowy.
Co ciekawe, efekty nie pojawiają się natychmiast. W przeciwieństwie do leków przeciwbólowych, które mają działać w czasie trwającego napadu, ryboflawina pełni funkcję profilaktyczną. Jej zadaniem nie jest przerwanie migreny w chwili wystąpienia objawów, lecz zmniejszenie prawdopodobieństwa pojawienia się kolejnych epizodów w przyszłości. Dlatego osoby decydujące się na taką formę wsparcia muszą uzbroić się w cierpliwość.
Badacze najczęściej wskazują na dawkę 400 mg dziennie stosowaną przez minimum trzy miesiące. To ilość wielokrotnie przewyższająca zapotrzebowanie organizmu na tę witaminę. Dla porównania przeciętna dieta dostarcza zwykle zaledwie kilku miligramów ryboflawiny dziennie. Znajdziemy ją między innymi w jajach, mleku, produktach mlecznych, mięsie, rybach, migdałach czy pełnoziarnistych produktach zbożowych. Nawet bardzo starannie skomponowany jadłospis nie jest jednak w stanie zapewnić dawek wykorzystywanych w badaniach dotyczących migreny.
Wiele osób może obawiać się tak wysokich ilości witaminy. W końcu od lat słyszymy ostrzeżenia przed nadmiernym spożyciem suplementów. W przypadku ryboflawiny sytuacja wygląda jednak nieco inaczej. Jest ona witaminą rozpuszczalną w wodzie, a organizm nie magazynuje jej w dużych ilościach. Nadmiar jest usuwany wraz z moczem, który podczas suplementacji często przybiera intensywnie żółtą barwę. To całkowicie naturalne zjawisko i jeden z najbardziej charakterystycznych efektów przyjmowania większych dawek witaminy B2.
Dotychczasowe badania wskazują, że ryboflawina należy do substancji o bardzo wysokim profilu bezpieczeństwa. Nie odnotowano poważnych działań niepożądanych związanych ze stosowaniem dawek wykorzystywanych w profilaktyce migreny. Właśnie dlatego wielu neurologów i specjalistów zajmujących się leczeniem bólów głowy traktuje ją jako jedno z najbezpieczniejszych narzędzi wspomagających terapię.
Oczywiście nie oznacza to, że witamina B2 jest cudownym rozwiązaniem dla każdego. Migrena jest chorobą złożoną i wieloczynnikową. U jednych osób główną rolę odgrywają predyspozycje genetyczne, u innych stres, zaburzenia snu, zmiany hormonalne czy określone produkty spożywcze. Dlatego skuteczność ryboflawiny może być różna. Niektórzy zauważają wyraźną poprawę, inni jedynie częściowe zmniejszenie liczby napadów.
Mimo to warto pamiętać, że w świecie migreny nawet niewielka poprawa może mieć ogromne znaczenie. Jeśli liczba ataków spada z ośmiu do czterech miesięcznie, dla wielu pacjentów oznacza to odzyskanie części normalnego życia. Mniej dni spędzonych w łóżku, mniej nieobecności w pracy i większą swobodę planowania codziennych aktywności.
Redakcja

0 komentarzy