W historii medycyny można znaleźć wiele metod leczenia, które dziś wydają się dziwne, a czasem wręcz niepokojące. Jedną z nich jest upuszczanie krwi, znane pod niemiecką nazwą aderlass. Przez setki lat było ono jednym z najczęściej stosowanych zabiegów terapeutycznych w Europie. W dawnych czasach wykonywali je lekarze, zakonnicy, a nawet cyrulicy, czyli średniowieczni barberzy zajmujący się nie tylko strzyżeniem, ale także drobnymi zabiegami medycznymi.
Dla współczesnego człowieka pomysł celowego pobierania krwi w celu poprawy zdrowia może brzmieć zaskakująco. A jednak w dawnych systemach medycznych była to praktyka bardzo poważnie traktowana. W starożytności uważano, że zdrowie zależy od równowagi czterech płynów ustrojowych – krwi, żółci, czarnej żółci i flegmy. Jeśli jeden z nich zaczynał dominować, organizm tracił równowagę. Upuszczenie niewielkiej ilości krwi miało przywrócić harmonię.
W średniowieczu ta koncepcja była rozwijana i stosowana niemal powszechnie. Jedną z najbardziej znanych osób, które mówiły o tej metodzie, była Hildegarda z Bingen – benedyktyńska mniszka, mistyczka i zielarka żyjąca w XII wieku. W jej pismach można znaleźć opisy wielu naturalnych sposobów wspierania zdrowia, a wśród nich również zabieg upuszczania krwi. Według jej podejścia w organizmie człowieka mogą gromadzić się substancje, które zakłócają równowagę i powodują choroby. Zabieg miał pomagać w ich usuwaniu i wspierać naturalne procesy oczyszczania organizmu.
W praktyce wyglądało to znacznie prościej, niż można by przypuszczać. Zabieg polegał na kontrolowanym pobraniu niewielkiej ilości krwi z żyły. Współcześnie przypomina to oddawanie krwi w stacji krwiodawstwa, choć oczywiście dawniej odbywało się w mniej sterylnych warunkach. Ilość pobranej krwi była niewielka i miała raczej symbolicznie „odciążyć” organizm niż go osłabić.
Zwolennicy tej metody uważali, że może ona wspierać kilka ważnych procesów w organizmie. Po pierwsze – poprawiać krążenie. W ich przekonaniu usunięcie niewielkiej ilości krwi miało pobudzić ciało do produkcji nowej, świeżej krwi. Po drugie – zmniejszać stany zapalne. Po trzecie – pomagać w pozbyciu się substancji, które według dawnych koncepcji uznawano za szkodliwe.
Co ciekawe, choć wiele dawnych teorii medycznych zostało dziś porzuconych, sam zabieg upuszczania krwi nie zniknął całkowicie z praktyki medycznej. W określonych sytuacjach jest on nadal stosowany także we współczesnej medycynie. Jednym z przykładów jest hemochromatoza, czyli choroba polegająca na nadmiernym gromadzeniu żelaza w organizmie. W takim przypadku regularne pobieranie krwi pozwala zmniejszyć ilość tego pierwiastka i chronić narządy przed uszkodzeniem.
Podobne podejście stosuje się także w niektórych chorobach związanych z nadmierną produkcją czerwonych krwinek. Usunięcie części krwi pomaga wtedy zmniejszyć jej lepkość i poprawić krążenie. Oczywiście odbywa się to w warunkach medycznych i pod ścisłą kontrolą specjalistów.
Patrząc z perspektywy czasu, łatwo zauważyć, że dawne metody leczenia często były mieszanką intuicji, obserwacji i filozofii życia. Wiele z nich powstało w czasach, gdy nie znano jeszcze bakterii, hormonów czy mechanizmów odpornościowych. Mimo to niektóre idee, które za nimi stały, okazują się zaskakująco bliskie współczesnemu myśleniu o zdrowiu.
Dawni lekarze i zielarze zwracali dużą uwagę na równowagę organizmu. Uważali, że choroba pojawia się wtedy, gdy ta równowaga zostaje zakłócona. Dziś mówi się o niej w innych słowach – jako o homeostazie. Współczesna nauka potwierdza, że ciało rzeczywiście nieustannie dąży do utrzymania stabilności wielu procesów: temperatury, poziomu cukru, składu krwi czy gospodarki hormonalnej.
Historia takich metod jak aderlass przypomina również o czymś jeszcze. Medycyna zawsze była w pewnym sensie historią poszukiwań. Jedne metody z czasem okazywały się błędne i odchodziły w zapomnienie. Inne przetrwały, choć zmieniło się ich zastosowanie i sposób wykonywania.
Dziś najważniejszą zasadą jest bezpieczeństwo. Upuszczanie krwi nie jest domowym sposobem na poprawę zdrowia i nie powinno być wykonywane samodzielnie. To zabieg medyczny, który w określonych sytuacjach może mieć sens terapeutyczny, ale tylko wtedy, gdy jest przeprowadzany pod kontrolą lekarza i zgodnie z jasno określonymi wskazaniami.
A jednak historia tej metody pozostaje fascynującą częścią dziejów medycyny. Pokazuje, jak ludzie od tysięcy lat próbowali zrozumieć własne ciało i znaleźć sposób, by przywrócić mu równowagę. Nawet jeśli niektóre drogi okazały się ślepymi uliczkami, sam wysiłek poszukiwania zdrowia towarzyszy człowiekowi od zawsze – i zapewne jeszcze długo będzie inspirował kolejne pokolenia lekarzy, badaczy i zwykłych ludzi szukających prostych sposobów na dobre życie.
Redakcja

0 komentarzy