Czy smakował Wam „szejk dla początkujących”, którego przepis podałam we wcześniejszym artykule?
Teraz zrobimy bardziej „zaawansowany” koktajl, dla tych osób, które już się przyzwyczaiły do zielonych „szejków”. Oczywiście podstawą jest tu jarmuż. Dodajemy także seler naciowy, pietruszkę, bardzo zdrowy szpinak. Dodawajcie do koktajli jak najwięcej zielonych, liściastych warzyw. Może to być jakakolwiek sałata, kapusta, liście buraka, rukola. Najlepsza byłaby tutaj rukiew wodna (rzeżucha wodna) – to jest super jedzenie. Ja nie znalazłam jej w sklepie więc hoduję ją latem w ogródku. Można też do koktajlu dodać liście rzodkiewki, w których jest bardzo dużo witamin oraz minerałów i która jest doskonała dla osób borykających się z częstymi katarami, zapaleniami zatok. To był też mój problem, miałam chroniczne zapalenie zatok z którego się wyleczyłam.
Do „szejków” możemy dodać jeszcze kilka listków kolendry oraz algi (chlorella) i oczywiście banana (może być mrożony) lub awokado, jakieś małe owoce z ogrodu np. porzeczki oraz dla osłodzenia 2-3 daktyle albo kilka kropli stewii. Stewia jest nie tylko doskonałym, naturalnym słodzikiem (dobrym również dla cukrzyków) ale również polecana jest osobom borykającym się z boreliozą. Wspaniałym dodatkiem będzie też sok z zielonych traw zbóż, które możemy samodzielnie wyhodować lub kupić w postaci zamrożonej albo w pudrze. To jest naprawdę super jedzenie, o czym wiedzą osoby chorujące na nowotwory. Dobrze jest też dodać jedną dużą łyżkę pestek dyni lub słonecznika (najlepiej żeby one były wcześniej przez kilka godzin namoczone w wodzie). Z pudrów warto czasem do „szejka” wrzucić macę, moringę odrobinę kurkumy, imbiru. Ja czasem dodaję także zamrożoną pokrzywę lub mniszek lekarski. Tak przygotowany i zblendowany z odrobiną wody zielony koktajl można wypić podczas lunchu lub zamiast śniadania (jeśli ktoś je zjada).
Nie używajcie raczej gotowych koktajli w proszku bo tylko te przygotowane ze świeżych składników mają najwięcej wartości. W proszku można zastosować tylko te substancje, których świeżych nie kupimy w sklepie. Najlepsze są naturalne zielone warzywa i owoce a zrobiony z nich koktajl nie ma sobie równych pod względem wartości odżywczych. Ten doskonały pokarm poprawi pracę jelit i podniesie odporność organizmu. Wszystkie zielone soki mają działanie zasadowe, będą alkalizować nasz organizm co też świetnie wpłynie na jego odkwaszenie i usunięcie toksyn.
Pamiętacie, że soki należy wypić natychmiast, to nie jest coś co odkładamy na później, kiedy je zrobimy, od razu wypijamy. Soki z każdą minutą tracą substancje aktywne, które się utleniają. Podam Wam sposób kiedy można na troszkę dłużej zakonserwować sobie taki sok (ale straci przy tym trochę swoich wartości). Wystarczy kupić szklaną butelkę z korkiem do odsysania powietrza, wlać do niej sok i odessać powietrze. Taka butelka może postać jeszcze kilkanaście godzin.
Ja wypijam „szejka” od razu i kiedy go piję, to mam wrażenie że natychmiast wchodzi on we wszystkie moje komórki i one cieszą się , że są dobrze odżywiane. Uwielbiam wiosnę, lato, jestem szczęśliwa kiedy w moim ogrodzie zaczynają wychodzić z ziemi chwasty. Sięgam ręką, wyrywam „zielsko” wkładam je do mojego Vitamixa i mam obiad. Te wszelkie liście, dzikie rośliny, chwasty czy to co sobie zasadzicie w swoim ogrodzie to jest naprawdę najwyższa jakość jaką możecie dostarczyć swojemu organizmowi. Wystarczy się tylko rozejrzeć i skorzystać z tego co rośnie wokół domu, zobaczyć co daje nam natura, bo to jest naprawdę najlepsze co teraz możemy zrobić, żeby mieć żywy i zdrowy pokarm, to nie jest to samo co kupione nawet w najlepszym sklepie. W dodatku nie kosztuje ani centa, wystarczy tylko wyciągnąć rękę. Jest wielka inteligencja wszechświata roślin i wszystko czego potrzebujemy rośnie w naszym otoczeniu, bo w ten sposób wszechświat nam pomaga i wskazuje to co jest nam potrzebne.
Wiosną w moim ogrodzie pojawia się bluszczyk kurdybanek, roślinka z okrągłymi listkami i niebieskimi kwiatkami. Gdzie nie spojrzę tam bluszczyk, jakby do mnie mówił, że go potrzebuję. To jest bardzo zdrowe zioło, wspaniale działa na cały układ pokarmowy, naprawia jelita, chroni i regeneruje wątrobę, wspomaga nerki, uspokaja. Można go użyć do „szejków”, zamrozić lub ususzyć na herbatkę.
Wiosną w moim ogrodzie zielone listki wypuszczają krzaki czarnej i czerwonej porzeczki, malin oraz agrestu, które możemy dodać do naszych koktajli, mrozić je, suszyć, przygotowywać fermentowane herbatki. Listki możemy spożywać zanim na krzakach pojawią się owoce. Mają one mnóstwo właściwości zdrowotnych: oczyszczają krew, nerki, układ moczowy i cały organizm. Świetnie wpływają na funkcjonowanie układu trawiennego, poprawiają pracę serca i krążenia, pomogą oczyścić układ limfatyczny, zlikwidować obrzęki, łagodzą alergie, migreny, artretyzm. Mają tak wiele właściwości dlatego, że liście zawierają bardzo dużo antyoksydantów, są jednym z najsilniejszych przeciwutleniaczy, podobnie jak ich owoce (zawartość ogromnej ilości witaminy C).
Wokół mojego domu rośnie także prawdziwy skarb: mniszek lekarski zwany popularnie mleczem. Korzeń mniszka ma potężne właściwości przeciwnowotworowe, liście i kwiaty wspaniale wspomagają pracę nerek i wątroby. Korzeń zbieramy wczesną wiosną lub jesienią, latem korzystajmy z liści i kwiatów mniszka. Możemy je ususzyć lub zmiksowane zamrozić, robiąc na zimę zapasy do zielonych „szejków”.
Niektórzy sadzą w swoich ogrodach kwiatki, ja sadzę „chwasty”. W Kanadzie trudno jest spotkać pokrzywę… udało mi się znaleźć jeden krzaczek w naturze i zasadzić go w moim ogrodzie, gdzie się pięknie rozrósł. Pokrzywa ma również ogromne właściwości prozdrowotne, świetnie oczyszcza krew i ma mnóstwo substancji przeciwrakowych. Należy ją spożywać w każdej postaci, w sałatkach, blanszowaną w zupach, suszoną w herbatce, jest świetna w „szejkach”. Ja zbieram ją w maju, miksuje z wodą i zamrażam w kostkach lodu a potem serwuje sobie przez całą zimę. Pokrzywę, zbieramy tak, żeby się nie poparzyć (a jak się poparzymy to też nie szkodzi, bo dobrze działa na reumatyzm), listki chwytając od spodu, bez dotykania łodygi i zawsze tylko górną część rośliny (do 3-4 poziomu od góry), bo tam jest krzemionka, która nas interesuje.
W moim ogrodzie rośnie jeszcze bylica nadmorska, szczaw oraz moje ulubione ziółko: melisa, którą trzeba używać świeżą i najlepiej w towarzystwie ashwagandy.
Kiedy nazbieramy tych wszystkich „chwastów”, płuczemy je i wraz z jarmużem, bananem (lub awokado), daktylami, mrożonymi owocami (np. dzika róża, głóg) oraz synergią trzech ziaren (łyżka siemienia lnianego, łyżka czarnego sezamu i mała łyżeczka czarnuszki), która spowoduje lepszą absorpcję minerałów i witamin miksujemy w blenderze. Delektujemy się zdrowym, zielonym „szejkiem”. Pamiętajcie aby nie używać metalowych łyżeczek lub naczyń, zioła bardzo tego nie lubią.
Hipokrates powiedział: „Niech pokarm będzie waszym lekarstwem a lekarstwo waszym pożywieniem”. Gdy do zdrowych, zielonych „szejków” dodacie jeszcze trochę ćwiczeń, ruchu, nauczycie się prawidłowego oddychania, odpowiednio nawodnicie organizm, zaczniecie pracę z wnętrzem, emocjami wówczas zobaczycie, jaka będzie wielka różnica w waszym samopoczuciu i zdrowiu, że wykaraskacie się ze wszystkiego i nie będziecie chorować.
Agnieszka Stalkoper
Autorka mieszka w Kanadzie, jest profesjonalnym fotografem, między sesjami mody, reportażami i zawodowymi podróżami rozwija swoją drugą pasję — medycynę alternatywną (nutriterapię, naturopatię, aromaterapię, zielarstwo, sofrologię), jest też nauczycielem jogi oraz naucza i propaguje zdrowy styl życia między innymi na swoim kanale YouTube PranaManaChi.


0 komentarzy