Mięso – czy to właściwe pożywienie dla ludzi?

Źródło: www.Humel.pl

Nie chodzi o sytuacje kiedy zjedzenie konserwy uratuje życie. Idzie o mięso jako dietę. Wiem wiem… zaraz oberwę gęsimi zbukami od miłośników mięsiwa. Ale co by nie potraktować kwestii typowo ideologicznie pozwolę sobie bliżej się przyjrzeć budowie anatomicznej zwierząt mięsożernych i ludzkiej i niektórym faktom jak reaguje nasz organizm. 🙂 No więc… Mięso – czy to właściwe pożywienie dla ludzi?

Prędkość i motoryka.

Zwierzę może rozwinąć prędkości pozwalające upolować jedzenie. Nie muszę wymieniać wszystkich predatorów, ale Gepard jest dobrym przykładem. Zwykły kot czy pies bije na głowę człowieka.
Człowiek prędzej się zmęczy zanim złapie dzikiego kurczaka czy kozę. I raczej zero szans przy uciekającej w bok zdobyczy. Ktoś powie, że może sobie ustrzelić kaczkę, ale skupmy się na gołym człowieku, bez pukawki, dzidy, noża, zasadzki. 😉 Słabo to widzę.

Uzębienie, szczęki, ślina.

Zwierzę, kiedy już dopadnie zdobycz, może ją rozszarpać dzięki długim, ostrym kłom. Kły niewiele by dały gdyby nie potężna siła ścisku szczęk. Widział ktoś przeżuwającego kęs 40 razy, psa albo kota? Bo ja nie. Dalej – ślina o odczynie kwaśnym idealna do rozpoczęcia trawienia białek już w paszczy.
Człowiek, nie dość że marny predator, to i nie wiele wyszarpie ze zdobyczy. Ale kły ma! No ma, ale co po takich kłach jak nie nadają się do szarpania mięsiwa. Poza tym, Eskimosi od wieków (według niektórych od tysiącleci) zżerają tylko mięso, a kły jakie były krótkie takie są do tej pory. I wcale się nie dziwię, że ciachają te foki nożami bo inaczej ciężko byłoby im się najeść. Chciał nie chciał, ludzkie uzębienie najlepiej pasuje do gryzienia i rozdrabniania owoców, warzyw, orzechów itp. Czy to przypadek? Pokarm niedostatecznie rozdrobniony działa chorobotwórczo na ludzi. Wymagane jest dokładne przeżuwanie podczas jedzenia. Ludzka ślina ma odczyn zasadowy z dużą zawartością ptialiny – enzymu trawiącego węglowodany już w ‚ludzkiej paszczy’ . 😀

Żołądek.

Zwierzęcy żołądek jest okrągły i wydziela 10x silniejszy kwas trawienny niż żołądek człowieka. Jest w stanie strawić nie tylko mięso, ale nawet kości. Niektóre zwierzęta mogą zjadać padlinę i to im nie szkodzi. Mogą nawet nie rozdrabniać mięsa, a i tak zostanie strawione w ich żołądku. Tak silny kwas zabija wszelkie bakterie gnilne jak również te pochodzące z mycia się (np. kot, pies).
Człowieczy podłużny żołądek jest w stanie wydzielić pepsynę, ale jego pH bardziej pasuje do trawienia białek zawartych w roślinach. Co prawda dokładnie pogryzione mięso będzie trawione ale kilkugodzinny postój kwaśnej treści w ludzkim żołądku podrażnia jego ścianki. Poza tym jakoś mało kto ma w zwyczaju jeść tylko surowe mięso. Może dlatego, że ciężkostrawne? 😉 Długotrwałe jedzenie mięsa może doprowadzić do wrzodów i refluksu. Trawienie warzyw i owoców polega na krótkotrwałej obróbce w żołądku. Główne trawienie odbywa się w jelicie cienkim.

Budowa jelit.

Zwierzęcy układ pokarmowy mierzy około 1,5m. W połączeniu z bardzo kwaśnym żołądkiem daje możliwość szybkiego strawienia i wydalenia kwaśnej masy.
Człowiek posiada układ pokarmowy średniej długości 7m. Przystosowany do trawienia treści roślinnej ze sporą ilością błonnika zasilającego populację fermentacyjnej flory bakteryjnej. Pokarm roślinny utrzymuje zasadowe środowisko jelit, pobudza perystaltykę i daje dużą ilość miękkiego stolca. Pokarmy mięsne utrzymują środowisko kwaśne, spowalniają perystaltykę i dają skąpą ilość twardego stolca. Długi czas przechodzenia mięsa przez jelita ludzkie sprawia, że mięso gnije i sprzyja namnażaniu się niszczycielskich bakterii bytujących w padlinie. Mięso ma tendencje do odkładania się w postaci kamieni kałowych w uchyłkach jelita grubego. Takie złogi mogą pozostawać tam przez kilkadziesiąt lat, stając się źródłem stanu zapalnego, a potem raka okrężnicy. Dieta mięsna jest wyjątkowo zaparcio-twórcza.

Wątroba i nerki.

Zwierzęca wątroba ma świetne funkcje umożliwiające usuwanie kwasu moczowego tworzącego się z DNA rozłożonych komórek mięsa.
Człowiek ma problem z ilościami kwasu moczowego jaki powstaje przy metabolizmie mięsa. Wątroba ludzka nie jest stworzona do utylizowania takich ilości odpadów trawienia mięsa. Jego nadmiar jest odprowadzany przez nerki. Kamica nerkowa najczęściej wiąże się z dużym stężeniem tego kwasu w moczu. Tworzą się kryształy kaleczące nerki i przewody moczowe. Niejednokrotnie dochodzi do obumarcia tego narządu. Najlepszym dowodem na słabą zdolność radzenia sobie z kwasem moczowym jest dna moczanowa czyli odkładanie go w stawach, co doprowadza do stanów zapalnych i deformacji. Innym częstym problemem jest wysokie stężenie białka we krwi. Ten nadmiar również jest wydalany z moczem, ale białkomocz uszkadza bezpowrotnie kłębuszki nerkowe. Osoby mięsolubne mają przeciążoną wątrobę i nerki co łatwo poznać po workach pod oczami i głębokich bruzdach na twarzy.

Podsumowanie.

Wymieniłem tylko niektóre różnice między zwierzętami mięsożernymi a człowiekiem. Z pewnością jest ich dużo więcej. Jakie są moje wnioski?

Jak by nie kombinować, ludzki organizm nie jest stworzony ani dostosowany do łowienia, gryzienia i trawienia mięsa. Fakt, że ludzie od tysiącleci jedzą mięso nie zmienia faktu, że nasze ciała żyją dłużej i zdrowiej na diecie roślinnej.

Niektóre regiony ziemi wcale nie sprzyjają uprawie warzywniaków czy ogrodów, więc trudno się dziwić, że ludzie tam żyjący zarzynają trzodę i jedzą produkty mleczne. Plemiona zamieszkujący tropiki i strefę umiarkowaną mają idealne warunki do uprawy roślin. Arab będzie wypasał wielbłądy, owce i kozy. Eskimos będzie polował na foki, łososie i karibu. Japończycy wcinają sporo owoców morza.

Nie mam na celu wytykać ludziom, że żywią się mięsem. Chodzi bardziej o wskazanie na reakcje jakie zachodzą i jakie nie zachodzą w ludzkim ciele po zjedzeniu mięsa. Wieloletnie badania porównujące poziom zdrowia i długowieczności ludów mięsożernych i wegetariańskich pomagają wyciągnąć jednoznaczne wnioski. Najdłużej żyjące plemiona składają się ze ścisłych wegetarian lub osób spożywających znikome ilości białka zwierzęcego.

Dobrym przykładem są mieszkańcy odległej górskiej wioski w Ekwadorze badani przez naukowców z Harvardu. Zbadali 400 osób i poza dwoma mężczyznami żadna powyżej 75 roku życia nie wykazała oznak chorób serca. W tej grupie znaleźli się także 100-latkowie i mężczyzna w wieku 121 lat. Wszyscy okazali się ścisłymi wegetarianami. Można? Można. 🙂

Wyobrażam sobie minę tego 121 letniego wegetarianina, któremu specjaliści mówią, że musiał jeść mięso, bo inaczej nie miałby np. B12. Heh, marketing swoje a natura swoje. Niektórzy przypisują taką długowieczność czystej wodzie powietrzu itp. Ale przecież taka B12 z samej wody i powietrza? Tu się kłania dobrze funkcjonująca flora jelit wytwarzająca min. grupy B. Ale to tylko wierzchołek góry wiedzy jaka pokornie trzeba nam przyjmować, zamiast tworzyć prawa natury nijak mające się do naszych uwarunkowań.

Pomocne źródła:

http://www.pnas.org/content/suppl/2014/12/26/1417508112.DCSupplemental/pnas.201417508SI.pdf

Jeśli uważasz, że ten artykuł jest ciekawy i może pomóc twoim znajomym – udostępnij im go. 🙂

Pozdrawiam Humel 🙂

Źródło: www.Humel.pl