Witamina D3 – witamina słońca

16 lip, 2026 | Natura, Porady | 0 komentarzy

Jeszcze nie tak dawno lekarze zachęcali do częstego przebywania na słońcu. Później nastąpił zwrot o niemal sto osiemdziesiąt stopni – zaczęły dominować ostrzeżenia przed promieniowaniem UV, rakiem skóry i przyspieszonym starzeniem. W efekcie wiele osób zaczęło traktować słońce niemal jak zagrożenie, którego należy unikać za wszelką cenę. Jak zwykle prawda leży pośrodku. Słońce jest naturalnym elementem środowiska, do którego ludzki organizm przystosowywał się przez setki tysięcy lat. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy przesadzamy – zarówno z jego unikaniem, jak i z nadmiernym opalaniem.

Współczesny człowiek spędza większość dnia w zamkniętych pomieszczeniach. Przemieszczamy się samochodem, pracujemy w biurach, robimy zakupy w centrach handlowych, a wolny czas coraz częściej spędzamy przed ekranami. Nie jest więc zaskoczeniem, że niedobór witaminy D stał się jednym z najczęściej spotykanych problemów w krajach o umiarkowanym klimacie, w tym również w Polsce.

To właśnie promieniowanie UVB docierające do skóry uruchamia proces syntezy witaminy D. Nie bez powodu nazywana jest ona „witaminą słońca”, choć z biologicznego punktu widzenia jest raczej hormonem niż klasyczną witaminą. Bierze udział w regulacji gospodarki wapniowo-fosforanowej, wspiera prawidłową mineralizację kości, wpływa na funkcjonowanie mięśni, układu odpornościowego i prawdopodobnie uczestniczy w wielu innych procesach zachodzących w organizmie.

W sprzyjających warunkach skóra potrafi wytworzyć bardzo duże ilości witaminy D – nawet około 10 000 jednostek międzynarodowych lub więcej podczas jednorazowej ekspozycji obejmującej znaczną powierzchnię ciała. Nie oznacza to jednak, że każda osoba uzyska taki efekt po kilkunastu minutach na słońcu. Ilość powstającej witaminy zależy od wielu czynników: pory roku, szerokości geograficznej, godziny dnia, koloru skóry, wieku, stopnia zachmurzenia, zanieczyszczenia powietrza, a nawet wysokości nad poziomem morza.

W Polsce najbardziej efektywna synteza witaminy D zachodzi zwykle od późnej wiosny do końca lata, przede wszystkim między godziną 10.00 a 15.00, kiedy promieniowanie UVB osiąga odpowiednią intensywność. Krótka ekspozycja odsłoniętych przedramion i nóg lub ramion bez stosowania kremu z wysokim filtrem może być wystarczająca do rozpoczęcia produkcji witaminy D. U osób o jasnej karnacji często wystarcza około 10–20 minut, natomiast osoby z ciemniejszą skórą zwykle potrzebują znacznie dłuższego czasu. Nie należy jednak dopuszczać do zaczerwienienia skóry czy oparzeń słonecznych.

Warto również pamiętać, że przez szybę samochodu lub okna promieniowanie UVB praktycznie nie dociera do skóry. Siedzenie w nasłonecznionym pokoju nie zastąpi spaceru na świeżym powietrzu.

Korzyści wynikające z kontaktu ze światłem słonecznym nie kończą się jednak na witaminie D. Coraz więcej badań pokazuje, że światło dzienne oddziałuje na organizm wielokierunkowo.

Jednym z najlepiej poznanych efektów jest wpływ na samopoczucie. W miesiącach jesiennych i zimowych, kiedy dni stają się krótsze, wiele osób zauważa spadek energii, pogorszenie nastroju i większą senność. Nie jest to przypadek. Światło docierające do siatkówki oka wpływa na pracę ośrodków w mózgu regulujących wydzielanie serotoniny oraz melatoniny. Dzięki temu łatwiej utrzymać dobry nastrój w ciągu dnia, a wieczorem organizm sprawniej przygotowuje się do snu.

Dlatego specjaliści zajmujący się medycyną snu coraz częściej podkreślają, że jednym z najlepszych sposobów na poprawę rytmu dobowego jest wyjście na zewnątrz już w pierwszych godzinach po przebudzeniu. Nawet kilkanaście minut naturalnego światła działa na organizm znacznie silniej niż oświetlenie w domu czy biurze.

Naukowcy zwracają również uwagę na wpływ promieniowania słonecznego na układ sercowo-naczyniowy. Część badań sugeruje, że pod wpływem światła w skórze uwalniany jest tlenek azotu, który rozszerza naczynia krwionośne i może przyczyniać się do niewielkiego obniżenia ciśnienia tętniczego. Nie oznacza to oczywiście, że opalanie zastąpi leczenie nadciśnienia, ale pokazuje, że oddziaływanie słońca na organizm jest znacznie bardziej złożone, niż jeszcze niedawno sądzono.

Światło słoneczne od lat wykorzystuje się również w dermatologii. Kontrolowana ekspozycja na promieniowanie UV pomaga części pacjentów z łuszczycą, atopowym zapaleniem skóry czy niektórymi postaciami egzemy. U części osób poprawia się także przebieg trądziku, choć zbyt intensywne opalanie może później prowadzić do jego nasilenia. Dlatego w przypadku chorób skóry decyzję o korzystaniu z promieniowania UV najlepiej podejmować wspólnie z dermatologiem.

Nie można zapominać także o tym, że przebywanie na świeżym powietrzu zwykle oznacza większą aktywność fizyczną. Spacer, jazda na rowerze, praca w ogrodzie czy zabawa z dziećmi w parku to korzyść nie tylko ze względu na słońce, ale również ruch, który poprawia kondycję, wspiera układ krążenia i pomaga utrzymać prawidłową masę ciała.

Jednocześnie warto zachować zdrowy rozsądek. Słońce jest naszym sprzymierzeńcem tylko wtedy, gdy korzystamy z niego mądrze. Długotrwałe opalanie prowadzące do oparzeń zwiększa ryzyko rozwoju nowotworów skóry, w tym czerniaka, a także przyspiesza proces starzenia skóry poprzez uszkadzanie włókien kolagenowych i elastynowych. Zmarszczki, przebarwienia i utrata jędrności są często bardziej efektem wieloletniej nadmiernej ekspozycji na promieniowanie UV niż samego upływu czasu.

Coraz częściej mówi się dziś o tym, że zdrowie nie wymaga ani całkowitego unikania słońca, ani wielogodzinnego leżenia na plaży. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest codzienny, umiarkowany kontakt z naturalnym światłem. Kilkanaście lub kilkadziesiąt minut spędzonych na spacerze, w ogrodzie czy podczas aktywności fizycznej na świeżym powietrzu przynosi organizmowi znacznie więcej korzyści niż cały dzień spędzony pod dachem.

Redakcja

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Subskrybuj newsletter i odbieraj naszą gazetę na e-mail

Kategorie

Archiwum