Mówiąc o Polsce, najczęściej powtarza się zdanie, że „stoimy jabłkami”. Rzeczywiście – sadów jabłoniowych mamy mnóstwo i od lat jesteśmy jednym z największych producentów tych owoców na świecie. Mało kto jednak wie, że podobną historię można opowiedzieć o aronii. W niektórych sezonach polskie plantacje dostarczają nawet trzy czwarte światowej produkcji tego niepozornego owocu. Paradoks polega na tym, że choć produkujemy jej tak dużo, wciąż jemy jej stosunkowo niewiele. Aronia trafia głównie do przetwórstwa albo na eksport. Tymczasem dietetycy od lat powtarzają, że pod względem wartości odżywczych to jeden z najbardziej niezwykłych owoców, jakie rosną w naszej części Europy.
Na pierwszy rzut oka aronia nie robi wielkiego wrażenia. Jej małe, niemal czarne owoce mają cierpki smak ale to właśnie w tej intensywnej barwie i charakterystycznym smaku kryje się sekret jej wyjątkowych właściwości.
Aronia należy do absolutnych rekordzistów, jeśli chodzi o zawartość polifenoli – związków roślinnych o silnym działaniu przeciwutleniającym. W stu gramach owoców znajduje się ich ponad dwa gramy. To ilość, która zdecydowanie przewyższa większość popularnych owoców.
Dla porównania czarna porzeczka, znana przecież ze swoich zdrowotnych właściwości, zawiera ich znacznie mniej. Jeszcze wyraźniejsza różnica pojawia się w przypadku malin, truskawek czy śliwek. W tym zestawieniu aronia zdecydowanie wysuwa się na prowadzenie.
Jeszcze bardziej imponująco wygląda zawartość antocyjanów. To właśnie te naturalne barwniki odpowiadają za głęboki, niemal atramentowy kolor owoców. Jednocześnie są jednymi z najsilniejszych naturalnych antyoksydantów. W aronii znajduje się ich ponad trzy razy więcej niż w wielu innych ciemnych owocach jagodowych.
Antocyjany, które występują w aronii w bardzo wysokim stężeniu, pomagają chronić naczynia krwionośne przed uszkodzeniami wywoływanymi przez stres oksydacyjny. Dzięki temu wspierają ich elastyczność i prawidłowe funkcjonowanie.
W badaniach obserwacyjnych zauważono, że osoby spożywające duże ilości antocyjanów wraz z dietą rzadziej doświadczają poważnych problemów sercowo-naczyniowych. Ryzyko zawału serca może być w takiej grupie nawet o jedną trzecią niższe niż u osób, których dieta jest uboga w te związki.
Związki obecne w aronii wpływają także na wiele procesów metabolicznych. W badaniach laboratoryjnych i klinicznych obserwuje się ich działanie przeciwzapalne oraz wspierające prawidłową pracę wątroby. Wskazuje się również, że antocyjany mogą pomagać w ograniczaniu stłuszczenia tego narządu. Wspomina się także o ich korzystnym wpływie na gospodarkę cukrową organizmu. Dieta bogata w te związki może sprzyjać poprawie wrażliwości komórek na insulinę.
Nie mniej interesujący jest wpływ aronii na funkcje mózgu. Polifenole zawarte w owocach wykazują zdolność do ochrony komórek nerwowych przed stresem oksydacyjnym. Właśnie dlatego coraz częściej pojawiają się w publikacjach naukowych dotyczących wspierania pamięci i koncentracji.
Dlaczego więc tak rzadko jemy aronię? Powód jest w gruncie rzeczy bardzo prosty – smak. Surowe owoce aronii są wyraźnie cierpkie i pozostawiają w ustach charakterystyczne uczucie ściągnięcia. Dla wielu osób to zniechęcające doświadczenie.
Na szczęście istnieje prosty sposób, by tę cechę wykorzystać na swoją korzyść. Aronia doskonale nadaje się do przetworów. W połączeniu z innymi owocami nabiera łagodności i głębi smaku, a jednocześnie zachowuje większość swoich cennych właściwości.
Jednym z najprostszych pomysłów jest przygotowanie gęstego musu z aronii i jabłek. Dojrzałe jabłka łagodzą cierpkość owoców, a po zmiksowaniu powstaje aromatyczna masa, która świetnie pasuje do owsianki, naleśników czy naturalnego jogurtu.
Równie ciekawie wypada dżem aroniowy. Wiele osób łączy aronię ze śliwkami lub gruszkami, dzięki czemu przetwór nabiera naturalnej słodyczy i przyjemnej konsystencji.
Miłośnicy bardziej wyrazistych smaków chętnie przygotowują konfitury z dodatkiem przypraw korzennych. Cynamon i goździki znakomicie podkreślają charakter tych owoców, tworząc aromat kojarzący się z jesienną kuchnią.
Najbardziej klasyczną formą jest jednak sok z aronii. Owoce wystarczy delikatnie podgrzać, a następnie odcisnąć z nich sok. Ze względu na intensywność smaku często dodaje się do niego odrobinę miodu lub naturalnych substancji słodzących.
Aronia to roślinka, która od dziesięcioleci rośnie w naszych ogrodach i sadach, znakomicie radząc sobie z chłodnym klimatem Europy Środkowej. Może właśnie dlatego przez lata przestaliśmy ją doceniać. Stała się zbyt zwyczajna, zbyt dostępna. Tymczasem w niewielkiej garści tych owoców kryje się potężna dawka przeciwutleniaczy, które mogą wspierać serce, metabolizm i układ nerwowy.
Redakcja

0 komentarzy