Rak to nie wyrok

Choroby, Porady, Zdrowie | 0 komentarzy

Zostawmy co cesarskie cesarzowi, czyli niech onkolodzy zajmują się ciałem na poziomie fizycznym, a sami zajmijmy się fundamentalną przyczyną nowotworów – stresem. Chodzi o energię złych emocji zawiązaną w czarnych woreczkach naszej podświadomości, albo jak to definiuje współczesna nauka, przechowywaną w pamięci komórkowej. Jak i czym możemy wpłynąć na stres, czyli negatywne energie na poziomie naszych komórek? Klin klinem, czyli energią, to chyba oczywiste!
Z powodu stresu komórka zamyka się, żeby oszczędzać energię. Niestety, przestają do niej docierać tlen z glukozą i elektrownia w komórce (mitochondria) nie produkuje energii, bo nie ma z czego! Rozprawienie się ze stresem to pierwszy, niezbędny krok, aby komórki otworzyły się na tlen i glukozę. One muszą produkować energię, a nie umierać lub przekształcać się w komórki rakowe z powodu stresu!
Dlatego tak ogromną wagę ma dotarcie do źródła tego całego zamieszania, czyli do przyczyny stresu. Najczęściej nie jest to trudne i każdy chory jest w stanie zdiagnozować problem bardzo szybko. Czasami jest to jednak niemożliwe i wtedy uciekam się do chytrego sposobu: albo sugeruję patientowi, aby pożegnał się ze wszystkim, co go stresuje albo funduję mu regresję hipnotyczną. Zaraz… Czy można pożegnać się ze wszystkimi problemami? Można, tylko trzeba chcieć! Trzeba być gotowym do zmian, czasami do bardzo głębokich zmian: odejście od toksycznej rodziny, zmiana mieszkania, pracy, partnera… To wszystko wchodzi w rachubę, więc łatwe nie jest.
Lekarze również przywiązują ogromną wagę do poziomu różnych czynników w ciałach pacjentów i w zasadzie pierwsza wizyta w gabinecie lekarskim sprowadza się do wypisania skierowania na analizę krwi, moczu, kału, prześwietlenia itd. Prawie żaden lekarz natomiast nie przywiązuje najmniejszej wagi do najważniejszej przyczyny wszystkich chorób – stresu!
To nie tylko wina lekarzy, ale również pacjentów, którzy najczęściej nie chcą się przyznać, że mają jakieś problemy emocjonalne. W ankiecie, którą wypełnia każdy mój patient, jest ostatnie, ale jakże ważne pytanie: Czy ma Pani/Pan głęboki sekret, nigdy nikomu niewyjawiony? (tak lub nie). Nie o to chodzi, że ja mam poznać ten sekret. Chodzi o to czy w patientcie siedzi, zawiązana w czarnym woreczku, energia poczucia winy, na przykład, blokująca przepływ energii do komórek.
Patient, który odpowie, że nie ma żadnego sekretu, rzadko kiedy nie ma go naprawdę. Najczęściej nie chce o nim rozmawiać, a przecież chodzi o to, żeby go wydobyć i rozprawić się z nim raz na zawsze. Dlatego zawsze zachęcam, aby opowiedzieć o tym komuś, do kogo mamy bezwzględne zaufanie: najlepszej przyjaciółce, księdzu czy psychologowi. Problem w tym, gdy nie ma się zaufania do nikogo.
Nikt nie wierzy przecież, że najlepsza przyjaciółka nie wypaple wszystkiego przy pierwszej lepszej kłótni, księża stracili już swój mandat zaufania, którym bezpodstawnie cieszyli się od wieków, a terapia u psychologa nie pomaga z prostej przyczyny. Podczas wizyty psycholog rozdrapie głębokie rany, ale nie zna nowoczesnych narzędzi, żeby je uzdrowić. Leki co najwyżej maskują objawy, ale rana wciąż tkwi w duszy chorego.
Moi patientci najczęściej jednak przełamują się w końcu i na kolejnej sesji wywalają z siebie ciężar, który przygniatał przez lata: najczęściej chodzi o aborcję u kobiet, oszustwo u mężczyzn, a o zdradę zarówno u kobiet jak i mężczyzn. Radykalne wybaczanie na kilka sposobów radzi sobie z tym całkiem nieźle a sugestie wtłaczane podczas hipnozy bezpośrednio do podświadomości załatwiają sprawę do końca. Najczęściej, bo musiałbym być porąbanym megalomanem gdybym oświadczył, że po hipnoterapii wszyscy wychodzą zdrowi i szczęśliwi. To jest po prostu niemożliwe z wielu, wielu powodów, ale za to mogę z odpowiedzialnością stwierdzić, że tych, którzy tych czarnych woreczków nie rozwiązali, nie można traktować jako uzdrowionych, chociaż na takich wyglądają po terapii. Bo choroba wcześniej czy później wróci jeśli nie znajdzie się źródła stresu i nie zmieni stresujących bodźców.
Można też posłużyć się innym sposobem i zamiast zmieniać wszystko zmienić siebie w ten sposób, aby nie stresowała nas toksyczna rodzina, mieszkanie, praca czy partner. To jest absolutnie możliwe, jeśli z należytym poświęceniem zajmiemy się autohipnozą, sugestiami, afirmacjami, wizualizacją, kodowaniem przyszłości… mogę wymieniać i wymieniać, ale najważniejsza jest konkluzja. Naprawdę wszystko to działa, jeśli patient wejdzie w procesy bez najmniejszych zahamowań. Wiecie, jaką mam radochę, gdy „nieuleczalny” patient przysyła mi potem widokówki z podróży dookoła świata?
Rak to nie wyrok, to tylko wołanie waszej podświadomości o zmianę trybu życia i myślenia o życiu. Mam na to chodzące i cieszące się życiem dowody, więc jeśli wśród nas jest ktoś, kto dalej uważa, że nowotwór jest śmiertelną chorobą, niech uważa tak dalej i umiera sobie w spokoju.
Uwaga od redakcji: autor nazywa chorych, którym pomaga „patientami”

STAN PEN

STAN PEN to Stanisław Andrzej Penksyk – emerytowany aktor, literat, reżyser i producent audycji radiowych. Już niedługo ukażą się angielskie tłumaczenia jego książek, które podpisuje tym pseudonimem.
W 2007 roku zdiagnozowano u niego raka prostaty, nerek oraz mózgu i ten fakt spowodował całkowitą zmianę trybu życia. Rezygnacja z chemioterapii i medycyny konwencjonalnej na rzecz naturoterapii i rozwoju duchowego zaowocowała całkowitym uzdrowieniem.
Kolejne lata poświęcił na studiowanie rożnych nurtów medycyny niekonwencjonalnej, aby w końcu stworzyć swoją oryginalną rzeczywistość, pełną możliwości samouzdrawiania i szczęśliwego życia, którą opisuje w swoich książkach.
2017 – „Nie daj się umrzeć, czyli opamiętanie”
O niekonwencjonalnym podejściu do nowotworów.
2018 – „Nie daj się umrzeć, czyli siedem recept”
O trybie życia, który gwarantuje zdrowie do późnej starości.
2019 – „Nie daj się umrzeć, czyli popierdywanie metafizyką”
O niewidocznych wymiarach i uzdrawianiu energiami.
2020 – „Nie daj się umrzeć, czyli miłość rządzi”
O najsilniejszej energii we Wszechświecie, przepustce do wyższego wymiaru.

Strona autora:
www.niedajsieumrzec.pl

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Archiwa

Kategorie