Porady kulinarne.

Pozwolę sobie przedstawić Państwu bardzo uproszczone tabele produktów. Na tyle uproszczone, ale nie mające większego wpływu na ilość zjadanych produktów. Uświadomić sobie należy, iż żadne na dobrą sprawę tabele nie odpowiadają do końca rzeczywistości.

Inne składniki znajdują się w jajku fermowym, a inne od kury wiejskiej żywionej naturalnie. Bardzo ważną rzeczą, o której należy bezwzględnie wiedzieć jest to, że kura chowu domowego, która ma „męża” czyli ma zarodek w jajku „wrzuca” do niego same dobre rzeczy. Wie, że ma z niego powstać nowe życie.

Zgoła odwrotne działanie jest u kury fermowej. Tamto jajko jest traktowane jako śmietnik. Kura instynktownie „wrzuca” tam najgorsze rzeczy.

Łatwo zrozumieć jak duża różnica jest pomiędzy tymi dwoma jak by się wydawało na oko JAJKAMI. Tak naprawdę to do końca nikt włącznie z Instytutem Żywienia i Żywności nie zna ilości B.T.W. w produktach zjadanych. Inne będą nad morzem inne w Wielkopolsce, a jeszcze inne na Śląsku. Po co zatem zawracać sobie głowy miejscami po przecinku i utrudniać życie.

Od dwóch lat stosuję opracowane przez siebie tabele na podstawie oficjalnych opracowań, i kuracjusze korzystający z nich dużo łatwiej przystosowują tę wiedzę. Dużo łatwiej przegrupować produkty i znać ich wartości przybliżone niż wyszukiwać każdy produkt z osobna i tak w końcu nie wiedząc czy podana wartość odpowiada akurat tej marchewce, którą chcemy użyć, czy innemu dla przykładu produktowi.

Weźmy do ręki dwa kawałki boczku. Jeden tłusty z małym przyrostem mięsa, a drugi chudy z małym przyrostem tłuszczu. Czy w pierwszym i drugim podanym przykładzie będzie taka sama ilość białka? Zdecydowanie nie.

Ponieważ optymalni powinni wiedzieć ile zjadają białka, tłuszczu i węglowodanów to zdecydowanie łatwiej będzie im się posługiwać uproszczonymi tabelami wskazanymi przeze mnie niż wyszukiwanie w skomplikowanych tabelach krążących wśród optymalnych. Jest ich ok. dziesięciu. Mają one większe lub mniejsze różnice. Dlatego jeszcze raz powtarzam, że nikt naprawdę nie popełni błędów korzystając z tak prostych tabel umieszczonych poniżej, a zdecydowanie ułatwi czy uprości sobie życie nie komplikując obliczeń do setnych po przecinku.

Tak naprawdę to nikt z nas nie urodził się z wagą w kieszeni. Po przebudowie organizmu która trwa od jednego miesiąca do nawet roku (najdłużej osoby uzależnione od cukru „cukromani” oraz wegetarianie). Jeżeli uznamy sami, że ciągnie nas do boczku a nie do pączka to powinniśmy słuchać naszego organizmu i zjadać te produkty, których w tym momencie oczekuje nasz organizm. On wie najlepiej, czego potrzebuje. Nie ma na świecie lekarza, czy też twórcy żywienia, który łatwiej wskazałby produkt dla nas zdrowy w danej chwili niż nasz osobisty lekarz mieszkający w naszym wnętrzu. pod warunkiem pozbycia się wcześniejszych złych nawyków żywieniowych i przejścia na sławną dietę zwaną optymalną.

A oto wspomniane tabele:

Białka zwierzęce.

Jajko 6g, żółtko 3g, 100g żółtka 16g; sery podroby, wyroby 20g, podgardle 8g; boczek 12g-16g; karkówka, golonka 16g-18g; skórki 23g; mózg 11g; galaretka z nóżek, kaszanka, pasztetowa, salceson 12g; śmietana 30- 36% 2g 3 i 2 gw; kiełbasy optymalne tłuste 10g; flaki 16g; drób 10g.

Tłuszcze:

Smalec, szpik, łój wołowy topiony, tłuszcz gęsi 100g; masło 82,5%- 82g; śmietany ile procent tyle gramów; podgardle 70g; słonina 85g.

Węglowodany:

Większość warzyw i owoce krajowe jadalne 5g; groszek zielony, bób zielony, buraczki, nać pietruszki, grejpfrut biały, jabłka, śliwki, wiśnie, brzoskwinie, chrzan 10g; ziemniaki 15g; dżemy i powidła niskosłodzone 35g; czekolady gorzkie 50g; czosnek 30g.

Wszystkie wartości dotyczą produktów surowych w stu gramach produktu.

W żywieniu optymalnym nie należy rezygnować, a wręcz wskazane jest zjadanie codziennie niewielkich ilości czosnku, cebuli, pietruszki zielonej (natki), jak również sezonowych warzyw i owoców krajowych (najlepiej z własnych ogródków domowych – oczywiście niemodyfikowanych). Należy również pamiętać o zjadaniu na sto gramów mięsa, jajek, sera, podrobów (czyli białka zwierzęcego) taką samą ilość produktów alkalizujących. Do tej grupy należą właściwie wszystkie warzywa i owoce a mianowicie sałata, pomidor, wszystkie kapusty (wyjątek stanowi brukselka), brokuły, kalafior, fasolka szparagowa, marchew tylko w postaci surowej najlepiej połączona z kapustą kiszoną (gotowana posiada bardzo wysoki współczynnik glikemiczny), buraczki. Jest to ważne, gdyż zjadając białko zwierzęce zakwaszamy swój organizm.

W naszym organizmie zakwaszanie krwi wynosi 7,4 PH. Zmniejszenie lub zwiększenie PH działa na organizm niekorzystnie. w 2003r. dr Włodzimierz Ponomarenko pisał o tym w miesięczniku „OPTYMALNIK” na tem właśnie temat. Zakwaszenie organizmu powoduje tzw. „kwaśny humor” i osoby bagatelizujące ten problem mają złe samopoczucie i czują się kiepsko. Szczególnie ujawnia się to u osób z neurastenią, depresją lub innymi schorzeniami o podłożu nerwowym. w takich przypadkach występują (chodź nie muszą) ciała kefonowe w moczu. Szczególnie dbać o to muszą cukrzycy lub z nadszarpniętymi nerwami. Powszechnie wiadomo, iż w naszym społeczeństwie ocenia się ich na poziomie 80-90% ogólnej populacji. Z moich obserwacji i doświadczeń wynika, iż osoby z rozchwianą cukrzycą powinny wystrzegać się ziemniaków i pieczywa pod każdą postacią. Dotyczy to również osób ze znaczną nadwagą.

Ci ostatni powinni drastycznie zmniejszyć ilości węglowodanów doprowadzając organizm do ketozy 2-3 krzyżyków (badanie przeprowadza się paskami o nazwie ketodiastik), jednak powinno się to odbywać pod kontrolą lekarza lub doświadczonego doradcy optymalnego.

Podobna sytuacja jest przy chorobie nowotworowej. Podstawowym elementem nowotworu jest węglowodan, czyli cukier. Drastyczne ograniczenie tego produktu nie daje szans rozwoju tej choroby i niejednokrotne opanowanie jej oraz powrót do zdrowia.

Bardzo dużą uwagę należy zwrócić na zastosowanie w żywieniu odpornego na nowotwór podając mu żółtka jaj (oczywiście nie fermowych). Ostateczne badania wskazują, iż jedną z głównych przyczyn powstawania raka jest ogromny niedobór lizany, której duże ilości znajdują się właśnie w żółtku jaja, pisze o tym w samym oskarżeniu dr. Mathiassa Rath. Zalecane jest też stosowanie „ZAPERA” zgodnie z zaleceniami dr HULDY REGEHT CLARK w jej książce pt. „KURACJA ŻYCIA metoda dt CLARK”. Nie mniej ważne jest również zapoznanie się z treścią książki JOZEPHA MURPHY „POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI”, ponieważ zgodnie z tezą „Medycyna jest bezsilna gdy człowiek się uprze i chce żyć” to każdy osobnik własną wolą jest w stanie zwalczyć wiele schorzeń (jestem tego przykładem) bądź pogodzić się z nimi i opuścić ten padół.

Najważniejszą jednak zasadą (chciałoby się powiedzieć świętą) jest zjadanie posiłków z produktów ekologicznie zdrowych wolnych od chemii. NIE MA CHORÓB NIEULECZALNYCH. Brak jest jedynie metod do ich leczenia. Myślę, że jest główna tego przyczyna, ale o tym już wiesz czytelniku po przeczytaniu oskarżenia zawartego w tej książeczce a skierowanego przez dwa RATHA do Trybunała SPRAWIEDLIWOŚCI.

Przecież wszyscy jesteśmy świadkami, jakie ilości leków zaleca dziś pacjentowi lekarz i jaką kuszą nas melodią. Wszystkie razem musza zniszczyć najzdrowszy organizm, a co dopiero osoby chorej. Takie metody nie przynoszą i nie mają prawa przynieść oczekiwanych efektów, gdyż lekarz nie likwiduje przyczyn a jedynie objawy większości chorób.

Od trzech lat zająłem się studiowaniem medycyny dla poszerzenia wiedzy o zdrowiu człowieka i współczuję większości lekarzy jak są bezsilni w związku z epidemią różnych schorzeń i brakiem wiedzy o metodach ich leczenia. Bardzo często zdarza się, iż pacjent po wizycie u lekarza i po zażyciu pewnej ilości leków zaleconych nie widząc efektów (ja byłem takim pacjentem, ale nie tylko ja) udaje się do innego specjalisty tej samej specjalizacji, aby dowiedzieć się o zastosowaniu złej terapii. Kolejny lekarz zmienia leki i zaleca swoje. Kiedy i to nie pomaga pacjent trafia do szpitala. Lekarz prowadzący odrzuca i te leki zamieniając je jeszcze innymi. Pacjent kończy życie. (Tego ostatniego tematu na całe szczęście uniknąłem). Inaczej być nie może. Dzieje się to zgodnie z literą prawa. Żadnemu z lekarzy nie spada przysłowiowy „włos z głowy”.

Czy tak być powinno. W Chinach, kiedy pod gabinetem lekarza domowego bywa zbyt duża kolejka to taki lekarz zostaje wezwany do Izby Lekarskiej i rozpytany, co jest tego przyczyną. Kiedy sytuacja się powtarza kieruje się go na doszkolenie. Jeżeli i to nie pomaga pozbawia się go prawa wykonywania zawodu lub przesuwa na inne, mniej odpowiedzialne stanowisko do pracy zespołowej, aby mógł niesamodzielnie pracować w zawodzie i doskonalić się.

Co dzieje się u nas, ano im większa kolejka przed gabinetem tym lekarz lepszy. Ocenę zostawiam Tobie szanowny czytelniku, ogromna ilość lekarzy podpisuje umowy z firmami farmaceutystycznymi na sprzedaż określonych specyfików. Lekarze ci posiadają dodatkowe dochody, bezpłatne wczasy na Karaibach lub innych egzotycznych zakątkach świata na koszt tychże.

Kto za to wszystko płaci? No, kto. Pacjent. A gdzie dobro pacjenta?

Reasumując. Czy lekarz przepisze taki czy inny lek to i tak musi on pacjentom zaszkodzić, nawet jeżeli chwilowo pomoże… o zgrozo!

Poza właściwym odżywianiem, najważniejsze jest uzupełnianie organizmu w wodę. Przecież ok. 75% naszego organizmu to woda. Jakiej zatem wody należy używać i ile.

Pod żadnym pozorem nie zalecam picia Pepsi-Coli, Coca-Coli, wszystkich napojów, które na naszym rynku są w sprzedaży, dosładzanych Aspartamem. Również napoje gazowane są nie do użycia, głównie z powodu zakwaszania organizmu.

Najważniejsza jedna jest woda. Człowiek zbyt mało pije wody. Przeciętnie powinno się wypijać co najmniej 2 litry wody dziennie, a latem jeszcze więcej.

Człowiek powinien pić wodę o potencjale ujemnym. Wszystkie jednak, poza np. wodą z Lourdes czy innych źródlanych, są mało przyswajalne. Nasze organizmy mają potencjał dodatni. Woda również. Te same bieguny odpychają się od siebie. Zatem tylko woda o potencjale ujemnym daje gwarancję pełnego odżywienia każdej komórki i jej uwodornienia.

Pijąc zdrową wodę dajemy organizmowi szansę bycia zdrowym. Przez jedenaście lat, od kiedy wyleczyłem się poprzez prawidłowy model żywienia z nowotworu jelita grubego, miażdżycy zarostowej kończyn dolnych, znacznej nadwagi i paru jeszcze innych uciążliwych schorzeń, postanowiłem pomagać innym, cały czas nurtowała mnie niewiedza na temat wody. Jednak zdawałem sobie sprawę z tego, że człowiekowi do jedzenia potrzeba niezbyt wiele, aby wspaniale egzystować, jednak nawadniać trzeba się zdecydowanie więcej. Już w piśmie św. jasno stoi napisane, że „Chrystus bez jedzenia wytrzymał czterdzieści dni, a bez picia niestety tylko trzy”.

Mając dzisiaj wiedzę mogę śmiało powiedzieć, że bez jedzenia wytrzymałby zdecydowanie dłużej. Niestety bez picia nie. Dlaczego ludzie, a szczególnie kobiety w podeszłym wieku bardzo szybko się starzeją. Komórki odwodnione zdecydowanie szybciej się starzeją. Prawdą bezsporną jest fakt ograniczenia drastycznie wprowadzania płynów z jednego powodu. ZA CZĘSTO MUSZĄ CHODZIĆ OPRÓŻNIAĆ PĘCHERZ. Powód banalny, a straty z tym związane OGROMNE. Wyniszczanie nienaturalne komórek, a co za tym idzie organizmu.

Nasz organizm jest mniej więcej przygotowany na ok. 140 lat życia. Dlaczego zatem nie dożywamy nawet połowy? Właśnie dlatego. Przyśpieszamy nienaturalnie proces starzenia. Nie będę już mówił o szkodliwości cukru na nasz organizm, o aspartamie również. Dlatego pijemy tylko wodę, ponieważ ona jest nam potrzebna. Nie napoje. Nie kawa. Nie herbata. WODA. WODA. WODA. i jeszcze raz woda…

Napój energetyczny

Pozwolę sobie podać przepis na energetyczny napój. Szczególnie na jesienno-zimowe dni, kiedy organy są wychłodzone: Należy nabyć najlepiej w sklepie zielarskim, ale niekoniecznie, następujące zioła:

ziele tymianku
korzeń lukrecji
owoc anyżu
cynamon mielony
imbir

Najlepiej jest nabyć 1,5 l. dzbanek żaroodporny.
Wlewamy prawie pełny dzbanek wody. Najlepiej kangen, jednak kto nie posiada urządzenia do jej wytworzenia, może użyć zwykłej wody z kranu. Stawiamy na palniku, bądź płycie elektrycznej. Po dwóch, trzech minutach, wsypujemy zioła w podanej wyżej kolejności po jednej łyżeczce, w odstępach ok dwu minutowych. Przed samym momentem zagotowania dodajemy imbir. Zmniejszamy gaz i dwie minuty jeszcze gotujemy. Pijemy. Można pod koniec wypijanej objętości dolać wrzątku. Jednak nigdy nie wolno dolewać zimnej wody i dogotowywać, razem z zawartością ziół.

Taki napój ma bardzo dużą siłę energetyczną. Jeżeli jest nam zimno czy mamy poczucie osłabienia warto taki specyfik zrobić i pić. Efekty będą natychmiastowe. Smacznego!!!

Źródło: http://www.arkadia-polania.pl/porady-kulinarne.php