Garmażerka – ja jednak podziękuje…

Jeżeli lubujesz się w gotowych pierożkach podawanych przez panią sprzedawczynię w super i hipermarketach, ale masz słabe nerwy to czytanie dalszego tekstu nie przyniesie Ci satysfakcji. Natchnieniem do napisania tego tekstu były doświadczenia własne oraz wrodzona niechęć do nieprzestrzegania podstawowych zasad higieny.

Nie będę wskazywał palcami, kto zawinił, albo gdzie dane sytuacje miały miejsce. Jak mówi polskie porzekadło: było to dawno i to nie prawda. Nie chcę żeby ktokolwiek miał przez ten tekst nieprzyjemności, ale chcę też, żeby wszyscy wiedzieli co się dzieje po drugiej stronie lady.

Czystość nie jest priorytetem,

Przynajmniej nie ta mikrobiologiczna. Ogólnie zawsze było pozamiatane, ścierą przetarte lady i blaty, żeby nie rzucało się w oczy. Środki dezynfekujące na bazie chloru były w pojemnikach obok zlewów, ale kto miałby czas na ich używanie? Swoją drogą użycie ich na pojemnikach, do których za chwilę miały trafić pierogi ruskie źle wpłynęłoby na ich smak. Dlatego też przemycie wodą wystarczyło. A co z ewentualnym tłuszczem? Spotkałem się parę razy z płynem do mycia naczyń, jednak najczęściej miała wystarczyć woda i druciak.

To nic, że przed ósemką dopisuje się jedynkę.

Magicznie produkt zyskuje jeszcze + 10 h do świeżości. Przyjdzie druga zmiana to dosypie świeżych pierogów, a starą datę się już wyrzuci. Ile już leży ta surówka? Ciężko powiedzieć, mi to jeszcze nie śmierdzi, ale data jeszcze dobra, więc zostaw.

Jedna szmata do wycierania wszystkiego?

Przecież nikt na to nie zwraca uwagę, tylko jej nie wąchaj i przetrzyj ostrze maszyny do krojenia wędlin, bo się znów zapchała. Ta szynka coś dziwnie smakuje, damy ją na promocje, to szybciej zniknie.

Myślicie może, że to fikcja?

Że są kontrole i odpowiednie procedury postępowania? Kontrole owszem są, ale najczęściej zapowiedziane, a na procedury nikt nie ma czasu. Supersamy to molochy, wielkie maszyny nastawione na jak największe zyski. Praktycznie wszystko jest tylko na papierze. Nie chodzi o to, że pracownicy na najniższym szczeblu mają w dupie swoją pracę i wykonują ją byle jak, bo co to ich obchodzi, nie chodzi o brak środków na pokrycie zapotrzebowania na niezbędne produkty higieniczne, wszystko obraca się wokół czasu.

Sprzedawca na tak zwanym dziale tradycyjnym musi obsługiwać klienta.

Jest to wymuszane i to powinien być dla niego priorytet, bo klient źle obsłużony może się poskarżyć i nie wróci po więcej sera żółtego. Ale gdy klientów jest jak mrówek i każdy przychodzi z własną indywidualną wizją kanapki? Co się dzieje, gdy pracowników do obsługi jest za mało, aby faktycznie całość procedur była zgodna z wytycznymi? Nie oszukujmy się – ludzie idą na skróty, chociażby żeby sprostać wymaganiom kierownictwa, które interesują tylko wyniki.

Jako, że jest to blog o żywności teraz w skrócie opowiem dlaczego przetwory garmażeryjne, czyli tzw. garmażerka jest nie zdrowa.

Pierwszym czynnikiem będzie wątpliwa jakość substratów użytych do stworzenia produktu końcowego. Określenie produkt garmażeryjny zostało wprowadzone na potrzeby producentów żywności, żeby mogli do woli modyfikować przepisy. I tak mięso mielone z indyka zawiera tylko mięso, ale mięso garmażeryjne z indyka może zawierać: białka soi, konserwanty, przeciwutleniacze i co tam potrzebne jest żeby produkt ładnie wyglądał na półce w sklepie. Drugim czynnikiem jest to, iż najczęściej są to produkty wysokoprzetworzone, a to nigdy dobrze nie wychodzi na zdrowie. Ostatnim argumentem przeciw jest pewna niewiadoma, a mianowicie data ważności. Na dobrą sprawę gdy produkt już jest rozpakowany i leży w bemarze to nie wiemy ile spędził tam czasu.
Żeby tak całkiem nie skreślać gotowych dań podpowiem na co zwrócić uwagę kupując np. gotowe pierogi ruskie.

Cena robi różnicę w jakości. Jeżeli kosztują 8,90zł a obok są inne za 16,80zł to te drugie są o niebo lepsze w smaku i pod względem składników. Lepiej kupować całe opakowania. Gdy masz nieodpartą chęć na pierogi, ale boisz się kupić bo nie jesteś pewien czy leżały one 3 godziny czy 3 dni to zawsze możesz zapytać o całe opakowanie, które ma datę ważności i jest próżniowo pakowane. Minusem może być to, że często to kilogramowe opakowania, ale nadmiar można poporcjować i zamrozić. Oczywiście mówię o dziale tradycyjnym, bo zwykle można kupować gotowe dania pakowane po około 400g. Podstawa to pewne źródła.

Zawsze jest jakieś wyjście i lepiej chyba mieć świadomość czegoś niż żyć w niewiedzy. Jakie macie zdanie na temat gotowych produktów garmażeryjnych? Jakieś przykre historie?

Pozdrawiam i życzę zdrowia, Rafał

Źródło: http://naturalniezdrowy.com.pl/garmazerka/