Słodziki – dlaczego po nich tyjesz? Sprytny mechanizm.

Źródło: www.humel.pl

Słodziki – dlaczego po nich tyjesz? Badanie na 80 tyś. amerykańskich kobiet, wskazało jednoznacznie, że te które regularnie jechały na słodzikach, przybierały znacznie na wadze. W ich diecie pojawiało się jeszcze więcej produktów słodkich i słodyczy. Im więcej słodzików, tym więcej zachcianek. Uniwersytet Purude wykazał 3-krotny wzrost spożycia kalorii u osób chcących pomóc sobie słodzikami. Poniżej wyjaśnię dlaczego ciało tak reaguje i jak temu zaradzić.

Wzrost popularności produktów typu „Light”.

Ciekawe jest, że wzrost liczby otyłych jakoś „dziwnie” koreluje z pojawieniem się produktów „Light” „Sweet-N-Low” i sztucznych słodzików, nieprawdaż?
Przyczyna tkwi w nieznajomości ludzkich mechanizmów pozyskiwania i dystrybucji energii pochodzącej z jedzenia. Nie słodzików, nie kawy, nie Zgred Bula, nie z suplementów, nie z Super-hiper szejków zastępujących normalny posiłek. Wbij sobie do głowy, że ciało bierze energię z wody i tego co produkuje nasza Planeta, nie wielkie koncerny.

Kiedy nie masz dość.

Po każdym normalnym posiłku, twój żołądek wysyła leptynę do mózgu i wtedy przestajesz chcieć jeść więcej. No… o ile nie jesz jak na wyścigi i przestajesz jeść bo więcej nie wejdzie – to bardzo nieładnie i niezdrowo. 🙂 Leptyna to tylko jeden z wielu sygnałów do wielu narządów. Jedząc posiłki niskokaloryczne lub bogate w puste kalorie, twoje ciało będzie się domagało więcej „paliwa”. Podobnie rzecz ma się w przypadku upośledzonego trawienia.

Wsłuchaj się w sygnały swojego ciała. Jeśli będziesz nie dojadał, twój apetyt następnego dnia wzrośnie (u zdrowego człowieka). Jeśli dzisiaj idziesz na wesele i wciągniesz wszystkie pyszności jakie podadzą Ci jeden za drugim, na drugi dzień nie będziesz chętny na więcej. Jedzenie z grzeczności lub „zachwytu” przynosi odwrotny skutek. Teraz mam przed oczami babcię, która dokłada wnusiowi kolejnego kotleta, jak tylko talerz się opróżni. W ten sposób babcia karmi swoją skrzywiona przez głód wyobraźnię o szczęśliwym z przejedzenia wnusiu. Wnusio ma już stłuszczona wątrobę i początki cukrzycy, ale babcia jest szczęśliwa. 🙂 Jak widać mózg łatwo oszukać, nawet w dobrej wierze.

Oszukana trzustka załapuje focha.

Stosowanie słodzików tylko oszukuje chwilowo zmysły, następnie fala insuliny robi swoje. Wkładając do ust słodzik pobudzasz trzustkę do wyrzutu pierwszej porcji insuliny. Cukier przechodzi ściany żołądka i trafia do krwi w 3-5 min. Jeśli obiecywany przez smak cukier nie dotrze do krwi, insulina obniży jego poziom i będziesz musiała to nadrobić, przez dopakowanie kolejną porcją jedzenia, albo np. batonem czy ciastkiem. Ilekroć oszukujesz trzustkę takimi trikami, z czasem może załapać focha i nie będzie wydzielała insuliny w momencie kiedy będzie potrzebna.

Uważaj nawet na substytuty cukru takie jak stewia czy ksylitol. One też prowokują trzustkę do produkcji insuliny, po której twój cukier we krwi spadnie. Zmysł smaku bierze udział w wydzielaniu hormonów.

Zaczynasz się przejadać.

Słodziki a otyłość.

Brak energii i odpowiedniego stężenia glukozy we krwi będzie się przejawiało obniżeniem nastroju, zmęczeniem, brakiem sił. Najczęściej takie osoby sięgają po słodycze, fast foody, dodatkowe posiłki. Doładowanie układu trawiennego dodatkową porcją której nie będzie w stanie strawić doprowadzi do niemożności wchłonięcia takiego nadmiaru. Jedzenie zamieni się w tłuszcz, toksyczne odpady blokujące układ limfatyczny, naczynia krwionośne i układ pokarmowy. Strzał z kawy czy czekolady podniesie poziom dopaminy i cukru, ale równie gwałtownie opadnie, a problem będzie się nasilał jeszcze bardziej. Będziesz uzależniona od cukru i używek, bo tylko wtedy potrafisz funkcjonować.

Metabolizowany pokarm powinien być zamieniony w energię lub zgromadzony w zdrowej, brązowej tkance tłuszczowej. Osoby z zaburzonym metabolizmem i przeciążonym układem trawiennym będą kumulowały energię w zwykłym sadełku, jednocześnie nie czując się dożywione i mając braki witaminowe, minerałowe.

Co zwierzętom to i ludziom.

Opisany wyżej mechanizm jest od dawna dobrze znany hodowcom zwierząt tucznych. Pasze są zasycone sporą dawką sacharyny, która wyzwala niepohamowany apetyt trzody. Dla właściciela w to mi graj. Zwierzaki jedzą częściej, więcej i szybciej osiągają większa masę – jest zysk.

Nie inaczej jest w wypadku ludzi. Producenci pakują do swoich wyrobów cukier pod wieloma postaciami. Uzależniają tak konsumentów, którym nie smakują normalne „jałowe” produkty. Taki konsument je więcej ketchupu, majonezu, słodkich płatków śniadaniowych, słodyczy, napojów itp. Częściej wraca do tych samych regałów w ulubionym markecie. Jak widać, nie trzeba być tucznym zwierzakiem, żeby ktoś manipulował naszymi zmysłami. Najlepiej widać to na dzieciach zaprogramowanych kolorowymi reklamami. Ich zachowania zdradzają uzależnienie i rozdrażnienie, jeśli tego nie otrzymają.

Druga skrajność to dawanie dzieciom produktów „Light”. Podobnie jak dorośli z czasem mogą popaść w nadwagę i cukrzycę tak samo jak dorośli.

„Wujek dobra rada”zachęca:

Nie używaj cudów z laboratoriów jakimi są słodziki i inne wynalazki. Wpędzisz się tylko w błędne koło prowadzące do nadwagi i cukrzycy.
Jedz normalne posiłki, najlepiej przygotowane przez siebie. Wysoko przetworzone gotowe jedzenie z restauracji i przydrożnych budek nie dożywi właściwie twoich komórek.
Naucz się powoli i sukcesywnie zmieniać nawyki żywieniowe, uwzględniając codzienny ruch lub gimnastykę.
Pamiętaj, że wielokrotnie twoje uczucie głodu to brak wody w organizmie. Zanim wciągniesz kawał czekolady, wypij 1-2 szklanek wody. Może się okazać, że głód był wołaniem odwodnionych komórek.
Nie daj się ogłupić potężnym koncernom pokazującym w swoich reklamach zdrowych, niewypryszczonych, szczupłych i uśmiechniętych ludzi. Oni tak naprawdę nie pakują w siebie tych śmieci.

Jeśli uważasz, że ten artykuł jest ciekawy i może pomóc twoim znajomym – udostępnij im go. 🙂

Pozdrawiam Humel. 🙂

Źródło: www.humel.pl