Mity na temat żywności.

W ciągu ostatnich 30-40 lat nie tylko jednak zmieniła się nam rzeczywistość (telefony komórkowe, Internet), ale przede wszystkim diametralnie zmieniło się to, co 3 razy dziennie ląduje w naszych organizmach (pomijam inne wpływy środowiskowe, zatruwane gleby, wody, chemikalia w kosmetykach i nie przebadane długoterminowo dodatki do żywności).

Zniknął z naszych stołów prawdziwy chleb, prawdziwe masło, prawdziwe mleko, prawdziwe warzywa i prawdziwe mięso.

Jesteśmy jakby w środku wielkiego eksperymentu na ludziach. Co jeszcze ludzki organizm jest w stanie wytrzymać, zneutralizować i strawić. Może kolejny dodatek do żywności, może organizmy modyfikowane genetycznie… Tak się nie da, natura zgłosi się zawsze po swoje. I to widać po rosnących zachorowaniach na choroby, na które kiedyś (a i to z rzadka) chorowali tylko starcy i biedacy. Dzisiaj choroby cywilizacyjne dotykają wszystkich, bez względu na status majątkowy lub wiek.

Dzisiaj już nie sam pieniądz się liczy. Liczy się INFORMACJA. Żyjemy w erze informacji. Sam pieniądz już nie wystarczy by żyć długo, zdrowo i szczęśliwie. Można być bogatym lecz nie mając INFORMACJI wydać swoje pieniądze na głupoty i stosunkowo szybko zwinąć się z tego świata w bólach i przedwczesnej niedołężności.

Jeśli ta informacja nie idzie odgórnie (ośrodki akademickie, uregulowania prawne ze strony rządu itd.) to musi iść oddolnie, czyli od ludzi do innych ludzi, czemu Internet i rozwój komunikacji wybitnie dzisiaj sprzyja. A my mamy w tym kraju trochę mądrych ludzi, np. prof. Kinga Roszkowska-Wiśniewska, która wiele lat temu jako pierwsza poruszyła niewygodne dla co poniektórych środowisk tematy np. głodówek leczniczych, rewitalizacji, długowieczności itd. Albo Dr Ewa Dąbrowska, która odważyła się wydać 2 książki na ten temat. Jest przy tym też bardzo bolesne, że np. taka pani doktor Ewa Dąbrowska musi się ze swoimi wykładami chować gdzieś po jakichś kościelnych ośrodkach ojców Pallotynów i robić to jako „rekolekcje”, zamiast być zapraszana przez ośrodki akademickie i nagradzana oklaskami. Niestety wszystko co „holistyczne”, „naturalne” lub „niekonwencjonalne” w tym kraju nie ma racji bytu, zaś dietetycy uczą się jedynie dalece nieaktualnych lecz wciąż miłościwie nam panujących frazesów.

Popularne MITY na temat odżywiania:

1. Pij minimum 2 litry wody dziennie

Niech nikt Ci nie mówi ile wody dziennie powinieneś pić. Słuchaj zawsze swojego organizmu, obserwuj kolor moczu (nie powinien być niemal całkiem biały ani też ciemnożółty, lecz słomkowy) i przestań liczyć wypijane szklanki wody. Inne zapotrzebowanie na wodę będziemy mieć w upalny dzień a inne w zimowy. Nadmiar wody też może zabić! Ten stan nazywany jest zatruciem wodnym, podczas którego dochodzi do hyponatremii i rozwodnienia płynów ustrojowych. Często występującym objawem jest nieustające pragnienie, którego dalsze picie wody nie jest w stanie ugasić. Jak daleko może sięgać ludzka głupota pokazuje przypadek pewnej młodej dziewczyny w USA, Jennifer Strange, która wzięła udział w konkursie lokalnej stacji radiowej aby wygrać konsolę do gier. Miała co 15 minut wypić litr wody. Po 2 godzinach i 8 litrach wypitej wody dziewczyna pożegnała się z życiem w wyniku zatrucia wodnego. Nie pij wody gdy nie czujesz pragnienia, tylko po to aby wypełnić „dzienną normę”, ponadto wodę zawiera też pożywienie, jeśli jadasz dużo surowych soczystych warzyw i owoców lub pijesz wyciskane z nich soki, to przy normalnej pogodzie odwodnienie Ci nie grozi i nie musisz wcale trzymać się sztywnej normy dodatkowych 2 litrów wody dziennie. Równie dobrze będziesz mieć dobre samopoczucie przy ilości 1 litra czy 1,5l. Powtórzę: nie warto słuchać się w tej materii żadnych guru, niech jedynym guru będzie tylko i wyłącznie Twój własny organizm.

2. Unikaj tłuszczów nasyconych.

Czemu, skoro są potrzebne? Ich rola w procesach życiowych jest szalenie ważna . . . Zapewniają spójność ścianek komórkowych. Zwiększają zdolność wchłaniania kwasów tłuszczowych. Zwiększają sprawność układu odpornościowego. Chronią wątrobę. Wzmacniają kości. Tłuszcze nasycone (zwierzęce) nie powodują chorób serca. W praktyce . . . serce preferuje tłuszcze niż węglowodany! Tak mówi nauka.
Jako źródło energii serce zużywa kwasy tuszowe [tłuszcze] w około 60-80%. Resztę energii pobiera z glukozy i mleczanu.
Lieberman M, Marks AD Marks Basic Medical Biochemistry wyd.4 s. 891

Skasuj naturalne tłuszcze, a skasujesz paliwo dla serca! Tymczasem nam sie wmawia aby unikać tłuszczów bo szkodzą na serce!
Przez cale wieki ludzie jedli naturalne tluszcze w tym zwierzęce zamiast przemysłowych wynalazkow typu margaryna czy olej rafinowany..

3. Ograniczaj cholesterol.

Znów: czemu, skoro jest potrzebny? Wzmacnia ścianki jelit. Wspomaga rozwój mózgu u niemowlaków i dzieci (dlatego w mleku mamy jest DUŻO cholesterolu – hmm, czyżby natura się pomyliła? Eee). Ponadto żywność, która zawiera cholesterol, dostarcza wielu innych ważnych składników pokarmowych. Jedynie UTLENIONY cholesterol, który można znaleźć w produktach przetworzonych, przyczynia się do chorób serca.

4. Ogranicz spożycie jaj.

Jaja to najdoskonalszy pokarm stworzony przez przyrodę. Zajmuje pierwsze miejsce na podium. Potem jest długo, długo nic. Po prostu nie mają sobie równych. Jest w nich wszystko, co ?????????????????????? Potrzeba, aby powstało . . . ŻYCIE! Komplet niezbędnych aminokwasów . . . i to najlepiej wchłanianych wśród wszystkich pokarmów. Połączone aminokwasy to białka. A więc jaja to źródło białka o najwyższej możliwej jakości biologicznej. Plus, pełna gama minerałów – znów, absolutnie najlepiej przyswajalnych w układzie pokarmowym człowieka, bo złączonych z białkiem. Oraz pełne spektrum minerałów – i to takich, o które trudno, np. witamina K. A jakościowe tłuszcze z jaj (człowiekowi niezbędne!) dbają o stan mózgu i układu nerwowego. Doktor Price pisał: „Amerykanie cierpieliby na mniej chorób serca, gdyby jedli więcej jaj”. Oczywiście mowa tu o jajach od kur żyjących w normalnych warunkach a nie z fabryki klatkowej.

5. Jedz kilka posiłków zbożowych dziennie.

Większość produktów zbożowych jest produkowana z białej mąki – mąki pozbawionej składników odżywczych. Dodatki w niej zawarte mogą powodować deficyt witamin. Pełnoziarniste produkty zbożowe, jeżeli nie są właściwie przygotowane, mogą powodować deficyty minerałów i problemy z przewodem pokarmowym.

6. Chleb pełnoziarnisty jest zdrowszy niż biały.

Chleb pełnoziarnisty owszem jest zdrowszy niż ten upieczony z oczyszczonej rafinowanej białej mąki, jednak dotyczy to TYLKO chleba na naturalnym zakwasie. Problem polega na tym, że w osłonie ziaren znajdują się antyodżywcze substancje – fityny, utrudniające ludzkiemu organizmowi przyswajanie ważnych minerałów i witamin zawartych w zbożach. Jedynie proces naturalnej fermentacji jest w stanie fityny zneutralizować i przy okazji spowodować wytworzenie dobroczynnych dla nas związków na ich miejsce. Nie zrobi tego fermentacja drożdżowa ani dodanie zakwasu w proszku. Ciasto na naturalnym zakwasie wymaga godzin wyrastania. Taki chleb jest możliwy do wykonania w zasadzie jedynie w domu. Chleba na naturalnym zakwasie próżno szukać nawet w najlepszych w piekarniach. Piekarze najczęściej bowiem używają dzisiaj zakwasu w proszku (lub drożdży), ponieważ taki chlebek rośnie im szybko. Nawet chleb określony na opakowaniu jako „chleb na zakwasie” nie gwarantuje, że w procesie produkcyjnym został użyty NATURALNY ZAKWAS. W 99,99% przypadków będzie to przemysłowy zakwas sproszkowany, a i to pod warunkiem, że chleb jest upieczony z autentycznej pełnoziarnistej mąki, a nie białej dla picu pokolorowanej przez piekarza karmelem (w ekstremalnych przypadkach syntetycznym).

7. Ogranicz spożycie soli.

Gdyby nie sól człowiek miałby problem z trawieniem prawie wszystkiego, co je. A jeśli nie trawiłby dobrze, nie przyswajałby składników odżywczych. Gdyby nie sól, organizm nie umiałby utrzymać wody w odpowiednich miejscach (naczynia krwionośne, tkanki, komórki) we właściwej ilości. Wszystko dlatego, bo sól to podstawowy składnik ludzkiej diety. Lecz nie tylko ludzkiej. Pierwsze, co farmer robi, to wykłada bloczki soli – daje swoim zwierzętom do nich wolny dostęp, by zdrowo rosły i nie chorowały. Doktor Joel Wallach w jednym z wywiadów powiedział: „Każdy, kto każe wyeliminować sól z jadłospisu, popełnia przestępstwo, które winno być karne”. Poza tym . . .Japończycy, którzy żyją najdłużej na świecie, JEDZĄ NAJWIĘCEJ SOLI (ponad 12 g dziennie) – ale znów chodzi o naturalna sol kamienna albo morska a nie sol rafinowana.

8. Produkty “light” są zdrowsze.

Produkty light reklamowane są jako wolne od „niezdrowego” tłuszczu. Po pierwsze może i nie zawierają tłuszczu, ale w zamian za to nafaszerowano je innymi substancjami konserwującymi. Po drugie tłuszcz jest niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Wmawianie społeczeństwu, że wszystko co tłuste jest niezdrowe, to droga do nikąd. Bez dodatku tłuszczu nie przyswoimy wielu witamin m.in.witamin A, D, E i K. Pełnowartościowy tłuszcz potrzebny jest do prawidłowegofunkcjonowania wątroby, serca, skóry, układu odpornościowego czy układu krążenia.

źródła:
Łukasz D. King – Dziennik Mapy Zdrowia

http://sekrety-zdrowia.org/mity-polskiej-zywnosci/

6 komentarzy

  1. Jerzy
  2. Jola
  3. Lucja
  4. Lajkonick
    • tygri
      • ja