Doświadczenia z medycyną ludową cz. 1

Witam szanownych czytelników strony.

Pojawiam się na tej stronie na propozycję Redakcji, która oceniła, że posiadam ciekawą wiedzę z różnych dziedzin i chyba potrafię napisać o tym w atrakcyjnej formie.

Na początek przedstawię się:

Nazywam się Henryk Wietrzyński, mam 65 lat i od około 10-ciu lat walczę z własnymi chorobami. Z dobrym rezultatem. Pewnie może bym i nie żył, a wózek lub łóżko to na bank.
Jakoś tak się złożyło, że nie chciałem walki o zdrowie oddać w ręce lekarzy i poprzestać na farmacji i pigułkach. A jednocześnie stan zdrowia był taki, że byłem przerażony perspektywą co będzie dalej.

Nie rozgadując się zbytnio, powiem że przez te 10 lat przeczytałem około 150 książek, ukończyłem ok. 10 kursów związanych ze zdrowiem, wypraktykowałem prawie wszystkie metody jakie poznałem i o tych głównie będę pisał. Szkoda tej przetrawionej wiedzy, dobrze będzie jak ktoś będzie miał ułatwione jej zdobywanie. I to był główny powód aby zaistnieć na tej stronie.

Spotkałem na swojej drodze dwóch ludzi o zupełnie nadzwyczajnych możliwościach.

Popełniłem także kilka tekstów, które uznano za na tyle ciekawe, że zostały opublikowane w znanych czasopismach w wersjach papierowych.

Wykształcenie mam techniczne, więc mój tok myślenia jest raczej logiczny, szukający uzasadnienia i spójności w tym co robię. A jednocześnie oparty na jakiejś wiedzy.

Mieszkam od 20-tu lat na wsi i nieustannie dziwię się jak mądrze ten świat jest urządzony. Miałem kozy, owce, mam psy, kury, gęsi, ogródek i szklarnie. To jest dopiero życie!

Oczywiście nie wiem wszystkiego, mam czasami wątpliwości, ale pamiętam też moje początki zdobywania tej wiedzy zdrowotnej. I spróbuję ułatwić Wam zdobywanie wiedzy przez Was samych, abyście się tak nie motali jak ja, w zalewie sprzecznych często informacji.

Żyję na tyle długo, żeby nie za bardzo wierzyć nauce.

Przecież pamiętam jak uświadamiano nas że tylko margaryna a nie masło, jajka najwyżej 2 tygodniowo bo cholesterol, a tłuszcze tyko roślinne – broń Boże smalec.

Znam dużo takich, wręcz szokujących faktów, które są zupełnie niezgodne z powszechnie na ogół znaną wiedzą.
Będę się starał przestawiać tę prawidłową wg mnie wiedzę a do was będzie należała ocena, weryfikacja tych informacji i zastosowanie.

Każdy organizm jest inny, każdy reaguje inaczej, każdemu jest potrzebna inna dawka i nawet każdego wiara lub niewiara w metodę może mieć znaczenie dla końcowego efektu.
Ponadto wiem, że pora zabiegu jak i konkretny dzień /zależny np. od fazy księżyca lub indywidualnego lunariusza dla konkretnej osoby/ może mieć i ma znaczenie.

Czy już się zniechęciliście? Jeśli nie, to super, przygoda właśnie się zaczyna.

Przecież to wspaniałe doświadczenie – uczyć się.
Popatrzcie jak bawią się dzieci, one przecież się uczą w tej swojej zabawie. I jak cierpliwie powtarzają eksperymenty aby w końcu posiąść tę wydawałoby się teoretycznie niemożliwą rzecz, czyli jazdę na rowerze na dwóch kółkach bez podpórki z boku. A jednak można.

Także zdobywanie wiedzy o zdrowiu i metodach jego utrzymania bądź powrotu do tego stanu jest możliwe i nie tak strasznie trudne.
Tylko trzeba w siebie uwierzyć i cierpliwie powtarzać próby i czasami się przewrócić.

Myślę że to na początek wystarczy, aby Was nie zanudzić.

Następny odcinek – na prośbę Redakcji – będzie o takiej dziwnej, ludowej metodzie usuwania różnych dolegliwości, metodzie zwanej jajkowaniem.

Całkowicie nieszkodliwa, trochę upierdliwa w zastosowaniu /ale dzięki temu jaka wspaniała zabawa – szczególnie w zastosowaniu z dziećmi/ wymagająca tylko jednego prostego przyrządu. A można pozbyć się początkowych stanów potencjalnie dalej groźnych. Można też wspomóc leczenie lekarskie. Niech się lekarz martwi, że tak szybko powróciliście do zdrowia lub wbije się w dumę, że takie dobre lekarstwa przepisał. Najważniejszy jest efekt

Życzę Państwu dużo zdrowia !

Henryk Wietrzyński

Źródło: http://sekrety-zdrowia.org/doswiadczenia-z-medycyna-ludowa-cz-1/